
Amerykańskie lasy bywają miejscem wyjątkowo nieprzyjaznym dla mieszkańców miast szukających ciszy i spokoju. Oprócz drapieżnej fauny, równie poważne zagrożenie mogą stanowić ludzie żyjący w odosobnieniu, którzy w izolacji zatracili resztki społecznych norm. Na bazie tego kulturowego napięcia między „redneckami” a osobami z wielkich miast Charles Joseph stworzył scenariusz, który następnie został przeniesiony na ekran przez Deana Crowa. W ten sposób powstał film Ostępy z 1987 roku, który zyskał złą sławę.
Wycieczka rowerowa w zalesione tereny Kentucky miała dla młodego lekarza Jamiego i jego narzeczonej Karen być przede wszystkim okazją do odpoczynku od miejskiego zgiełku oraz spędzenia czasu tylko we dwoje na biwaku. Mimo ostrzeżeń miejscowego strażnika leśnego i niepokojących znaków w postaci porzuconych, odciętych kurzych głów, para decyduje się rozbić namiot w głębi lasu. W nocy ich spokój zostaje zakłócony przez nieznaną postać, która podkrada się do obozowiska i obserwuje ich z ukrycia. Wraz z nadejściem dnia w okolicy pojawia się również tajemniczy starzec, który zdaje się wiedzieć więcej, niż chce ujawnić.
Ten, bądź co bądź dość rozwlekły wstęp, może zniechęcić mniej cierpliwych widzów. Brakuje tu charakterystycznego dla slasherów szybkiego otwarcia z mocnym uderzeniem, a sama akcja rozciąga się pomiędzy niezobowiązującymi rozmowami a podziwianiem malowniczych okolic. Kiedy kamera wraz z bohaterami trafia do gospodarstwa starszego Ebena (Dick Kreusser), napięcie na moment wyraźnie opada. Nie należy jednak dać się zwieść temu wrażeniu — to jedynie cisza przed nadchodzącą burzą.
Oprócz Ebena i jego córki, którą ratuje Jamie (Brad Armacost), na odciętej od świata farmie mieszka jeszcze „gwiazda programu” — William. Stworzona przez Jacka O’Hara postać to niemal czterdziestoletni, upośledzony i silnie zdziczały redneck, żyjący w szopie, którego szczególną „rozrywką” jest odgryzanie głów złapanym kurom. Już sam ten obraz jasno sygnalizuje, że pozornie ospały dramat stopniowo przechodzi w pełnokrwiste hixploitation z wyraźnym wątkiem survivalowym. W momencie, gdy William zostaje „spuszczony ze smyczy”, zaczynają też pękać wszelkie cywilizacyjne normy i zasady, które do tej pory trzymały historię w ryzach.
Zobacz cały film poniżej:
Klimat filmu jest duszny i surowy, przywodzący na myśl kultową Teksańską masakrę piłą mechaniczną (1974) Hoopera. Posępne domostwo, otoczone gęstymi koronami drzew, oraz głowa rodziny popijająca bimber prosto ze słoika i nieodstępująca na krok swojej dwururki, składają się na obraz odizolowanej, zamkniętej społeczności. To rodzina funkcjonująca według własnych, pierwotnych zasad, gdzie relacje przypominają układ łowcy i zwierzyny, taki sam, jaki zdaje się rządzić otaczającym ich lasem.
W takim miejscu znajduje się młoda para — osoby wyraźnie bardziej „miejskie”, należące do innego kręgu kulturowego, które podejmują się pomocy swoim mniej doświadczonym znajomym. To z kolei prowadzi do nieuniknionej konfrontacji i wyraźnego przyspieszenia tempa filmu. Choć nie jest to szczególnie krwawa odsłona wydarzeń, a przy niewielkiej liczbie bohaterów liczba ofiar też nie jest duża, seans i tak trzyma w napięciu niemal przez cały czas. W dużej mierze wynika to z roli Jacka O’Hary, klimatu izolacji oraz bardzo dobrze prowadzonej pracy kamery.
Sekwencja, w której obserwujemy próbę wdarcia się „monstrum” do leśnej chatki — nakręcona z kamery sztywno przypiętej do pleców Karen — robi spore wrażenie, zwłaszcza że do końca nie wiadomo, w którym oknie pojawi się jego zaśliniona twarz. Napięcie utrzymuje się aż do finału, który zyskał już status kultowego wśród fanów obskurnego kina, między innymi za sprawą wyjątkowo pomysłowego użycia sprzętu wędkarskiego. Oczywiście można tu wskazać typowe dla niskobudżetowych produkcji niedoskonałości, jednak aktorzy — mimo amatorskiego rodowodu — prezentują zaskakująco przyzwoity poziom ekspresji, szczególnie ci reprezentujący „prymitywną” stronę amerykańskiej prowincji. Największym mankamentem pozostaje nierówne tempo narracji, wyraźnie podzielone na rozwleczony, wprowadzający początek oraz znacznie bardziej dynamiczną i intensywną drugą połowę.
Film Deana Crowna mogę polecić wszystkim fanom horrorów o amerykańskich redneckach, którym przypadły do gustu takie tytuły jak Uwolnienie (1972) czy Tuż Przed Świtem (1981). Jeśli przebrniecie przez dość rozwlekły wstęp i nie odstraszy was brudna, surowa stylistyka, seans wydanych u nas na kasecie VHS Ostępów może okazać się przyjemnym powrotem do klimatu lat 80. Reszta widzów może jednak poczuć rozczarowanie — głównie przez skromne efekty gore i nieśpieszną konstrukcję narracji. Jedynym elementem, który konsekwentnie przyciąga uwagę, pozostaje postać Williama oraz jego ojciec, nucący w kółko tę samą, niepokojącą piosenkę, która potrafi zostać w głowie na długo po seansie.
Oryginalny tytuł: Backwoods
Produkcja: USA, 1987
Dystrybucja w Polsce: Brak

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
