„To wszystko zasłona dymna” – twierdzi.
Rząd opublikował w zeszłym tygodniu ponad 160 odtajnionych plików UFO po tym, jak prezydent Trump nakazał pełną transparentność w sprawach związanych z życiem pozaziemskim i niezidentyfikowanymi zjawiskami powietrznymi. Dyrektor Wywiadu Narodowego, Tulsi Gabbard, określiła ten krok jako realizację zobowiązania do zapewnienia „maksymalnej przejrzystości wobec narodu amerykańskiego”. Nie wszyscy jednak podzielają ten entuzjazm.
Dennis Anderson zajmuje się badaniem UFO od 63 lat. Jako były członek Centrum Badań nad UFO poświęcił temu tematowi więcej czasu, niż większość ludzi przeżywa. W rozmowie z NY Post stwierdził, że najnowsza publikacja dokumentów to w gruncie rzeczy jedynie odwrócenie uwagi — co raczej nikogo nie powinno dziwić.
„Starają się ukryć jak najwięcej, ile tylko mogą i nadal sprawiają, że brzmi to tak, jakby byli zainteresowani przekazaniem ci informacji, podczas gdy tak naprawdę nie są” – powiedział. „To wszystko zasłona dymna„.

Dennis Anderson nie uważa, że rząd publikuje fałszywe informacje. Jego zdaniem udostępniane są przede wszystkim najbardziej nudne, niejasne i mało istotne materiały, przy założeniu, że opinia publiczna z czasem straci zainteresowanie, zanim ujawnione zostanie cokolwiek naprawdę znaczącego. W rozmowie z NY Post stwierdził, że jeśli ludzie będą stale otrzymywać dokumenty, w których „nic konkretnego nie ma”, a kolejne zapowiadane publikacje ostatecznie nie będą wnosiły nic nowego, to po prostu przestaną zwracać na temat uwagę. Według niego jest to strategia, po którą rząd sięga od lat.
Jego teoria dotycząca tego, co może być faktycznie ukrywane, pokrywa się z przekonaniami wielu osób zainteresowanych tematyką UFO. Anderson uważa, że rząd wie o istnieniu pewnego zjawiska, ale sam nie rozumie do końca jego natury. Opisuje je jako coś w rodzaju kosmicznej stałej — fenomenu obecnego od zawsze, który dostosowuje się do realiów każdej epoki. Jako przykład podaje tzw. „Phantom Airships”, czyli tajemnicze statki powietrzne zgłaszane przez świadków pod koniec XIX wieku. Jak podkreślił, „cokolwiek to jest, zawsze pozostaje o krok lub dwa przed tym, czego ludzie się spodziewają”.
Jeśli chodzi o to, dlaczego pełne ujawnienie nigdy się nie wydarzy, Anderson utrzymuje – „rząd nigdy nie ujawni, że mamy do czynienia z nieznanym zjawiskiem, przed którym nie możemy się bronić ani go kontrolować„.
Źródło: vice.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
