Daredevil: Odrodzenie – sezon 2 (2026)

Powiedzmy sobie szczerze, pierwszy sezon Daredevila od Disney nie był udany, więc drugi nie tylko musiał podnieść poprzeczkę wyżej, co połatać wszelkie dziury i niedociągnięcia poprzednika. Oczekiwania były spore, bo twórcy nie musieli lawirować między dwoma, często wykluczającymi się wizjami, i poprowadzić swój serial po bożemu, od A do Z na własnych zasadach.

I ten pomysł na serial był, nie mogę powiedzieć, że nie. Był już w pierwszym sezonie, który starał się skupić na charakterach zarówno Daredevila, jak i jego nemezis Kingpina. Była to historia bardzo osobista, pokazująca, że granica pomiędzy bohaterem a złoczyńcą jest bardzo cienka. Oczywiście wszystko to grzęzło w banale i nudzie, wynikających w prostej linii z braku odpowiednich umiejętności opowiadania historii, ale ktoś się starał.

W przypadku drugiego sezonu tego kogoś ewidentnie zabrakło, bo fabuła tegoż zdaje się nie tylko stać w miejscu, ale w swych małych, niepewnych krokach zmierzać zupełnie donikąd. A już chyba wszyscy mamy serdecznie dość oglądania umęczonego Matta Murdocka walczącego z całym nowojorskim półświatkiem, za którego sterami stoi Wilson Fisk. I tak w kółko, do porzygu.

Drugi sezon w teorii ma obrać znacznie szerszą perspektywę na cały ten konflikt, ukazując go z punktu widzenia Nowego Jorku oraz jego mieszkańców, którzy muszą zdecydować się, po której ze stron stanąć. Wiadomo, nośny to temat, zwłaszcza patrząc na to, że w dzisiejszej Ameryce również niektórzy stają otwarcie po stronie zła. Tylko prócz bycia spłyconym do bólu komentarzem społecznym, Odrodzenie numer 2 nie oferuje nic.

Może jestem zbyt surowy, bo kilka akcji w serialu mi się naprawdę podobało. Gdybym dostał ich więcej lub to one nadawałby całości tempa i charakteru, wystawiłbym wyższą notę. Po prostu w serialu o gościu przebranym za diabełka, który choć niewidomy, potrafi „wyczuć” więcej niż przeciętny człowiek, a jego umiejętności walki zawstydzają nawet tych, którzy obdarzeni są nadnaturalnymi mocami, chciałbym więcej… właśnie tego, co wymieniłem. I kiedy do dostałem, najlepiej w duecie ze wspaniałą Jessicą Jones (Krysten Ritter) czy Swordsmanem (Tony Dalton), to czułem autentyczne ciarki na plecach!

Tyle że nie. Twórcy kręcą się w kółko, cały czas opowiadając te same historie, stawiając bohaterów i antybohaterów w ciągle powtarzających się sytuacjach i ostatecznie, niestety, zostawiając ich w miejscu, z którego w niezmienionej prawie formie można ich w każdej chwili wyciągnąć. No dobra, ujawnienie tożsamości Daredevila było jakimś momentem zwrotnym nie tylko dla tej historii, ale całego uniwersum. Przypominam jednak, że jest to świat, w którym można ot tak wymazać ludziom pamięć o konkretnych rzeczach i elo, nic nie jest permanentne. Tak, jak Fisk moim zdaniem nie posiedzi długo na rajskiej plaży, pijąc drinki i wpatrując się w morskie fale. Wróci. I choć doceniam aktorski warsztat Vincenta D’Onofrio, tak jego czas już minął.

Warto również podkreślić nierówny wymiar estetyczny serialu. Momentami, jak finałowe aresztowanie Mata czy starcie Bullseye’a ze wzorowanymi na ICE funkcjonariuszami w dinerze są super, ale to tylko krople w morzu płaskiego, nudnego kręcenia w równie nieciekawych lokacjach. Bolało mnie to szczególnie w scenach walk, które często aż kłuły w oczy swoimi komputerowo wygenerowanym plastikiem. Odbiera to oczywiście tego quasi realistycznego sznytu, jaki cechował serial za czasów Netflix. To po prostu idzie w stronę kolorowej, głupawej bajki.

To idealnie wpisuje się w całą scenerię MCU, która przecież jest właśnie taką głupotką. Mam gdzieś, że Daredevil kocha Nowy Jork, bo przecież Spider-Man również podzielał tę miłość, a jej impakt na jego historię w tym uniwersum był zerowy. I tak samo będzie z postacią Mata. Pewnie wyciągną go na potrzeby nadchodzącego filmu o człowieku pająku, wymyślą jakiś sposób, żeby cofnąć go do statusu quo i dać mu trzeci sezon serialu, w który… znów będzie walczył z Kingpinem, w przerwach prawiąc banały o tym, jakie zło jest złe. Nuda.

Oryginalny tytuł: Daredevil: Bron Again

Produkcja: USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *