
Trudno jest opowiedzieć historię postaci, która w uniwersum dokonała już swojego imponującego końca, znamy jej początki i to, co robiła w tak zwanym międzyczasie. Taką postacią w świecie Wojen Gwiezdnych jest właśnie Maul, charakterystyczny Zabrak z podwójnym mieczem świetlnym, który powrócił do życia dzięki wybitnej animacji Gwiezdne wojny: Wojny klonów (2008-2020), a zakończył je w pamiętnym pojedynku z Obi-Wanem na Tatooine.
W ogóle ciekawi mnie reakcja na opisywany tutaj serial ludzi, dla których Maul był tylko przeszkodą na drodze i bezpowrotnie zginął w Gwiezdne wojny: część I – Mroczne widmo (1999). A przecież za postacią tą stoi cała złożona, rozciągnięta na spory czas historia, w której przewijało się sporo pierwszo i drugoplanowych postaci tego uniwersum. I tak, w animacji Mistrz Cienia również pojawia się jeden z ikonicznych antybohaterów, ale o tym później.
Serial ten rozgrywa się mniej więcej rok po zakończeniu galaktycznych rozmiarów wojny, znanej pod nazwą Wojen Klonów. Imperium rośnie w siłę, Jedi prawie zniknęli, a przestępcze królestwo Maula (Sam Witwer) upadło. W skrócie mamy czasy pomiędzy Zemstą Sithów (2005) a Nową Nadzieją (1977). Wszystko ma miejsce na jednej planecie, Janix, gdzie nasz Zabrak wdaje się w lokalną wojnę gangów, wychodząc oczywiście zwycięsko, biorąc jedno z mafijnych bossów jako zakładnika.
Na jego trop wpada kapitan policji Lawson (Wagner Moura) i jego wierny droid 2B00TS (Richard Ayoade), którzy próbują powstrzymać nową grupę przestępczą w mieście. Do historii tej całkiem przypadkowo trafiają również Mistrz Jedi Eeko Dio Daki (Dennis Haysbert) i jego padawanka Devan Izara (Gideon Adlon), którą Maul próbuje zwerbować do swojego obozu. Istnieją zatem trzy grupy interesów, które wkrótce będą zmuszone zmierzyć się ze większym, wspólnym dla wszystkich wrogiem – Imperium.
Ton tej historii wymusił pewną zmianę w animacji, w którą Lucasfilm Animation szło już od jakiegoś czasu. To już nie pełne kolorów i przerysowanych postaci Wojny Klonów czy Rebelianci (2014-18). Maul idzie zdecydowanie w mroczniejsze klimaty, w końcu sama historia uderza w poważniejsze, niejednoznaczne moralnie tony, więc i wizualny styl również musi dotrzymywać im kroku. Jest w tym coś szorstkiego, coś, co charakteryzowało kino lat 70., idealnie spajając serial o przestępczym podziemiu z nurtem noir.
W sumie wiele tutaj nawiązań do klasyki kina przestępczego, z kultową Gorączką (1995) na czele. De Niro i Pacino momentami do złudzenia przypominają dynamiczną relację Maula i Kapitana Lawsona. To między nimi toczy się główna rozgrywka, wszyscy inni członkowie Syndykatu Cienia oraz policja czy Imperium są tutaj tylko po to, aby rzucać im kłody pod nogi. Wspaniale jest oglądać tę dwójkę na ekranie przez cały czas trwania serialu, bo to jedna z tych nielicznych produkcji telewizyjnych, która pozbawiona jest wypełniaczy, oferując samo gęste.
Największą siłą tego serialu jest jednak bez wątpienia sposób, w jaki przedstawia Maula i jego rozwój. Mimo że znamy jego historię oraz ostateczny los, jest to zdecydowanie najbardziej złożona wersja tej postaci, jaką widzieliśmy na ekranie od czasów Wojen Klonów. Nadal kieruje się gniewem i pragnieniem zemsty, jednak wyraźnie zmienia się sposób, w jaki te emocje przejawia. Stał się cichszy, bardziej opanowany, wręcz wyrachowany. Ogromną rolę odgrywa tu również występ Sama Witwera. Jego praca głosem nie tylko nadaje postaci charakter — ona wręcz definiuje Maula. Dla wielu to właśnie on jest uosobieniem tej postaci, gdy myślimy o Darth Maulu, naturalnie przychodzi na myśl Sam Witwer. Każda wypowiedź Maula niesie ze sobą dużą wagę, sugerując, że nieustannie analizuje sytuację i coś w sobie powstrzymuje.
Co tu więcej mówić, Mistrz Cienia jest dokładnie tym, czego życzyłem sobie ja i jak widać po recenzjach, większa część fanów Gwiezdnych Wojen. To po prostu wzorowy przykład na to, jak rozwijać postacie w tym uniwersum, niekoniecznie umieszczając je w kontekście wielkich, epickich wydarzeń na skalę galaktyczną. Jeśli mają trzymać taki poziom, to niech kręcą takie seriale nawet o postaciach z tła w kantynie Mos Eisley, z chęcią je obejrzę.
Oryginalny tytuł: Star Wars: Maul – Shadow Lord
Produkcja: USA, 2026
Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
