Choć w filmach i popkulturze Tyrannosaurus rex zwykle przedstawiany jest jako bezlitosna maszyna do zabijania, istnieje jeden dość niefortunny szczegół, który odbiera mu status jednego z najbardziej przerażających potworów w historii.
Gdybyś stanął przed nim i utrzymywał go na dystans wyprostowaną ręką opartą o jego czoło, teoretycznie nie byłby w stanie cię dosięgnąć. Jego absurdalnie małe „krewetkowe” łapki machałyby bezradnie kilka centymetrów od twojego ciała.
Oczywiście prędzej czy później po prostu odgryzłby ci rękę i połknął cię w całości, ale sam fakt jest zabawny i, przynajmniej w pewnym sensie, jest naukowo uzasadniony.
Według nowych badań opublikowanych w Proceedings of the Royal Society B i opisanych przez Popular Science, naukowcy mogą wreszcie mieć sensowne wyjaśnienie, dlaczego T. Rex wyewoluował swoje słynne, komicznie małe ramiona. Logika okazuje się zaskakująco prosta: jego głowa stała się tak skuteczną bronią, że ramiona przestały być potrzebne.

Badacze przeanalizowali 82 gatunki teropodów — grupy obejmującej T. Rexa oraz inne dwunożne drapieżne dinozaury — i odkryli wyraźny związek między niewielkimi kończynami przednimi a ogromnymi, potężnymi czaszkami. W miarę jak te drapieżniki rozwijały coraz silniejsze szczęki i niezwykle potężny zgryz, ich głowy stopniowo przejęły funkcję głównego narzędzia do polowania, czyniąc ramiona praktycznie zbędnymi.
Przez miliony lat ewolucji bezużyteczność ich ramion znalazła odzwierciedlenie w ciągłym zmniejszaniu, co sprawia, że zastanawiam się, czy gdyby dinozaury nie zostały zniszczone przez asteroidę i nadal ewoluowały, czy Tyrannosaurus Rex w końcu stałby się rurą z nogami i sękowatą głową zabójcy? Jak gigantyczny wąż z dołączonym do niego potężnym zestawem nóg?
Źródło: vice.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
