Erupcja (2025)

Och Charli XCX, największa artystka naszych czasów, nie tylko arcyuzdolniona muzyczka, ale również aktorka. Nic więc dziwnego, że na wypuszczoną do naszych kin Erupcję z jej udziałem pobiegłem z wystawionym językiem. Nie wiedząc zupełnie, czego się spodziewać. Choć film na nasz rynek wprowadził Velvet Spoon, więc mniej więcej miałem tylko świadomość, że może mi się nie spodobać.

I w zasadzie wyszedłem z seansu w stanie głębokiego skonfundowania. Nie byłem w stanie określić, czy film mi się podobał, czy też nie podobał. Jest to bowiem dzieło tak na swój sposób zabawne, że dałem się od razu porwać tej zblazowanej wycieczce po szarych ulicach Warszawy, jednocześnie mając z tyłu głowy, że twórcy tak na serio. Że te wszystkie narracyjne banały rzeczywiście mają budować obraz „fajnych, młodych ludzi z dużego miasta, którzy żyją sztuką i tytułowymi erupcjami emocji„.

Oczywiście ja, osoba wychowana i żyjąca na głębokiej prowincji, mam bardzo odległą perspektywę na duże skupiska miejskie. Nie wiem, być może właśnie tak wygląda życie w Warszawie czy Krakowie, gdzie jedynym zmartwieniem jest wypadającą z głowy randka czy olanie partnera na rzecz brania narkotyków i imprezowania w autorskich galeriach sztuki. Zabrzmię pewnie jak sfrustrowany proletariusz, ale czasami myślę, że pasionka i ugór dla co poniektórych powinny być obligatoryjne.

Trudno jest mówić o fabule Erupcji, bo ta w zasadzie nie istnieje. Nic więc dziwnego, że w napisach pod zakładką „scenariusz” widnieją wszyscy aktorzy wcielający się w główne role. Czuć tutaj ten freestyle i nie zdziwiłbym się, gdyby większość scen powstała podczas zwykłej improwizacji i pracy nad lakonicznym zarysem scenariusza. I tak, jestem jedną z tych osób, która nabiera się na takie mumblecore’owe produkcje, biorąc je do serca z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Bethany (Charli XCX) to Brytyjka o charyzmatycznej, naturalnej ekranowej osobowości, która zdaje się wierzyć, że za każdym razem, gdy jej życie zaczyna przypominać stabilizację, świat stoi na krawędzi katastrofy. W Warszawie wdaje się w burzliwy romans z właścicielką kwiaciarni Nel (Lena Góra), jednak po latach życia w Wielkiej Brytania poznają chłopaka, Roba (Will Madden), który planuje oświadczyć się jej w Paryżu. Kiedy jednak Bethany nalega, by zamiast tego polecieli do Polski, zamiast oklepanego Krakowa pada na stolicę. I wtedy Ziemia pęka pod ich stopami. Jakby sama planeta miała zareagować na jej lęk przed heteronormatywnym małżeństwem.

I rzeczywiście, niedługo po tym, jak para wprowadza się do wynajętego mieszkania, Etna wybucha, a Bethany odbiera to jako znak. Pewnego wieczoru wymyka się więc od swojego narzeczonego, ghostuje go i spędza intensywny czas z Nel (Lena Góra). Koniec z sennymi rozmowami w restauracjach polecanych przez przewodniki, zaczyna się całonocny, narkotyczny trans, a potem recytowanie poezji o świcie. Seks pozostaje raczej w domyśle — film Ohsa jest zbyt lekki i eteryczny, by pokazywać coś tak przyziemnego i fizycznego jak pocałunek.

Ja w Erupcji odnalazłem emocje, choć musiałem się przebić przez grubą warstwę wulkanicznej zawiesiny. Można zarzucić filmowi banał, ale właśnie to on jest jego bijącym sercem. W końcu nie ma nic bardziej niedojrzałego i toksycznego, jak ucieczka od poważnych decyzji i rozmów w stronę cytowania naiwnej poezji czy wielkomiejskiego melanżu. To pusty film o tak naprawdę pustych ludziach, którzy chcą wypełnić się szybkimi, jednorazowymi i natychmiastowymi strzałami endorfin. Planowanie wspólnej przyszłości, liczenie się z uczuciami bliskich czy zwyczajne poszanowanie troski jest im obce.

Problem tkwi jednak w tym, że ludzie tworzący film widocznie chcieli osiągnąć efekt większy od tego, do czego mają predyspozycje. Dlatego też widz, który bierze wszystko zbyt poważnie, może dostać podczas seansu skrętu kiszek z zażenowania. Ale przynajmniej popatrzy sobie na przepiękne, warszawskie plenery uciekające od banałów w postaci szklanych biurowców w stronę odrapanych kamienic i PRL-owskich klatek schodowych czy doceni aktorski kunszt wspaniałej Charli XCX, która zostawia daleko w tyle resztę obsady.

Oryginalny tytuł: Erupcja

Produkcja: Polska/USA, 2025

Dystrybucja w Polsce: velvetspoon.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *