Cosplayerki na konwencie anime wyprzedały cały „sok ze stóp”

Konwenty anime od zawsze rządziły się własnymi prawami, ale Parkon 2026 wyniósł absurd na zupełnie nowy poziom.

Podczas weekendu Memorial Day w San Jose w Kalifornii cosplayerki ustawiły nieoficjalne stoiska przed FanimeConem, oferując coś, co bez ogródek reklamowano jako „foot juice”, owocowy napój przygotowywany w plastikowych wiadrach, w których wcześniej moczyły bose stopy.

Cena za kubek wynosiła od 10 do 15 dolarów, a cały „towar” wyprzedał się w mniej niż godzinę.

Parkon to oddzielne, nieoficjalne wydarzenie na świeżym powietrzu, które odbywa się obok FanimeCon, gdzie w zasadzie każdy może się pojawić i robić, co chce. Sprzedaż „soku ze stóp” nie została usankcjonowana przez organizatorów FanimeCon.

Zdjęcia i nagrania z wydarzenia błyskawicznie obiegły internet. Na jednym z filmów widać cosplayerkę przebraną za Hatsune Miku stojącą w wiadrze z napojem i rozdającą kubki ustawionym w kolejce klientom.

Niektórzy sprzedawcy poszli o krok dalej, oferując możliwość picia soku ściekającego bezpośrednio z ich stóp. Chętnych nie brakowało. Ludzie otwarcie płacili za picie napoju spływającego z bosych stóp — publicznie, w środku dnia i bez najmniejszego skrępowania.

Internet zareagował dokładnie tak, jak można było się spodziewać. Wielu komentujących określało całą akcję mianem „marketingowego dna”, choć trudno dyskutować z wynikami finansowymi. Produkt został wyprzedany błyskawicznie, a popyt wyraźnie przewyższył podaż. Według każdej klasycznej definicji udanego handlu — „foot juice” okazał się sukcesem.

To, co wydarzyło się na miejscu, jest wręcz podręcznikowym przykładem internetu i kultury fanowskiej w 2026 roku. Paraspołeczne relacje, ekonomia twórców internetowych i wieloletnia tradycja sprzedawania fanom praktycznie wszystkiego połączyły się tutaj w sposób całkowicie przewidywalny. Ktoś był gotów zapłacić 15 dolarów za napój, w którym wcześniej stała atrakcyjna dla niego osoba. I dokładnie to otrzymał.

Była to dobrowolna transakcja między dorosłymi uczestnikami nieoficjalnego wydarzenia. Dziwne? Bez wątpienia. Ale konwenty od dawna funkcjonują według własnych zasad, gdzie granice „normalności” często wyglądają inaczej niż poza nimi.

Co ciekawe, żadna ze stron nie wydawała się niezadowolona. Sprzedawcy zarobili pieniądze, kupujący dostali to, po co przyszli, a internet otrzymał kolejną viralową historię. Technicznie rzecz biorąc, wszyscy wyszli na tym dobrze.

Źródło: vice.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *