Astronomowie znaleźli wskazówkę stojącą za tajemnicą sygnału radiowego z kosmosu

Słyszy się często o tajemniczych, krótkotrwałych sygnałach fal radiowych dochodzących z najdalszych zakątków kosmosu. W bardziej fantastycznych momentach łatwo wyobrazić sobie, że mogłyby to być przypadkowe sygnały od obcych cywilizacji, które gdzieś „przeciekły” przez przestrzeń i dotarły aż na Ziemię.

W rzeczywistości jednak rzadko kiedy mają one takie pochodzenie. Zazwyczaj ich źródłem są zjawiska całkowicie naturalne, choć często bardzo egzotyczne z punktu widzenia astrofizyki.

Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie Nature Astronomy, astronomowie mogli wreszcie natrafić na istotną wskazówkę dotyczącą wyjątkowo zagadkowego zestawu powtarzających się sygnałów radiowych. Chodzi o tzw. długookresowe tranzyenty — serie rozbłysków radiowych, które od dawna stanowiły dla naukowców prawdziwą zagadkę.

Nazywa się je długookresowymi tranzyentami, ponieważ ich sygnały pojawiają się nieregularnie i z bardzo długimi przerwami. Od 2022 roku astronomowie zidentyfikowali ich zaledwie około tuzina. Niektóre emitują rozbłyski co kilka minut lub godzin, inne pulsują przez ponad 30 lat, a jeszcze inne znikają już po kilku dniach. Żaden z nich nie wykazuje przy tym szczególnej konsekwencji w swoim „rytuale” emisji.

Jednym z najbardziej intrygujących przykładów jest sygnał o nazwie ASKAP J1745, po raz pierwszy wykryty przez australijski radioteleskop ASKAP. Aby go zbadać, naukowcy połączyli obserwacje z teleskopów radiowych, optycznych i rentgenowskich. Choć wciąż nie udało się znaleźć pełnego wyjaśnienia, możliwe, że odkryli coś w rodzaju „kamienia z Rosetty” — wskazówkę, która może kiedyś pomóc zrozumieć pochodzenie tych sygnałów.

Początkowo badacze podejrzewali, że długookresowe tranzyenty mogą być po prostu niezwykle wolno obracającymi się pulsarami, czyli wirującymi pozostałościami martwych gwiazd. To kusząca hipoteza, ale pojawia się tu poważny problem: pulsary nie powinny zachowywać się w ten sposób. Zwykle obracają się zbyt szybko, a zanim zwolnią do tempa odpowiadającego obserwowanym sygnałom, ich emisja radiowa powinna już całkowicie zaniknąć.

ASKAP J1745 wydaje się być układem podwójnym, w którym jednym z komponentów jest biały karzeł pobierający materię z pobliskiej gwiazdy towarzyszącej. Gdy ta materia opada na powierzchnię białego karła, generuje intensywne promieniowanie rentgenowskie. Jednocześnie, silne pola magnetyczne oraz strumienie naładowanych cząstek mogą odpowiadać za obserwowane rozbłyski radiowe.

Dzięki obserwacjom ASKAP J1745 w wielu zakresach długości fal — od radiowych po rentgenowskie — naukowcy twierdzą, że zebrali wreszcie wystarczająco danych, by zacząć „rozszyfrowywać” te sygnały. Choć pełne rozwiązanie zagadki może jeszcze trochę potrwać, wieloletnie gromadzenie danych w końcu dostarczyło wiarygodnego tropu w sprawie jednej z najbardziej intrygujących kosmicznych tajemnic.

Źródło: vice.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *