Wążżżż (1973)

Tytuły filmów mogą być różne. Twórcy mają w sumie nieograniczone możliwości nazywania swoich dzieł. Niektóre z nich są krótkie jednowyrazowe lub jednoznakowe, jak chociażby Q (2011) czy V (1983). Inne składają się za samego numeru.

Są też całkiem długie, a nawet bardzo długie. Jest jednak jeden film, który się całkiem wyróżnia z tłumu. Jego tytuł bowiem, przynajmniej oryginalny, naśladować ma dźwięk. Jest to odgłos jaki wydają węże, czyli syczenie, a ów tytuł brzmi Sssssss. W Polsce zaś znany jest pod tytułem Wążżżż.

Akcja rozgrywa się na amerykańskiej prowincji. To tam pewien naukowiec oddaje się swoim tajemnym badaniom. Mieszka wraz z córką, która pomaga mu w doświadczeniach. Doktor potajemnie sprzedaje również jakieś artefakty szefowi okolicznego cyrku spod ciemnej gwiazdy. Po kolejnej transakcji naukowiec udaje się z wizytą do leżącego nieopodal college’u.

Chce zwerbować jakiegoś młodego, jurnego studenta jako swego asystenta. Wybór pada na Davida (Dirk Benedict), który idealnie zdaje się pasować do owej roli. Chłopak wprowadza się do domu profesora, zapoznaje się ze zwierzętami tam trzymanymi oraz córką gospodarza. Wkrótce pomiędzy tą dwójką zaczyna rodzić się nić sympatii. Tymczasem w cyrku pojawia się nowa atrakcja, a mianowicie niesamowity człowiek-wąż.

Film Wążżżż jest w założeniu horrorem. Naprawdę straszyć jednak będzie chyba tylko osoby cierpiące na lęk przed wężami. Występują tu one bowiem w sporych ilościach, a przynajmniej dostają dużo czasu ekranowego. Naukowiec trzyma je w dość spartańskich warunkach i nie wiedzieć czemu karmi przez gumową rurkę zamiast podawać im żywy lub martwy pokarm.

Obraz widocznie powstał jeszcze w czasach gdy niezbyt przejmowano się losem filmowych zwierząt. Inną ciekawą cechą ekranowych gadów jest fakt, że ryczą. Nie tylko syczą, ale też ryczą i warczą niczym dzikie lwy. Celuje w tym przede wszystkim kobra królewska, która trzymana jest na specjalne okazje, typu pokazy zaklinania węży dla zdumionej gawiedź.

Efekty specjalne wykorzystane w filmie są dość proste i nie budzą obecnie entuzjazmu. Na uwagę zasługuje jednak wykorzystana charakteryzacja. Film, jak wspomniałem, nie straszy być może w sposób ciągły, ale posiada za to kilka w miarę szokujących scen to znaczy szokujących dla bohaterów. A wśród nich na pierwszy plan wysuwa się David, którego świat poznał głównie jako „Buźkę” z popularnego serialu Drużyna A (1983-83) wiele lat później.

Oprócz tego trudno szukać w obsadzie rozpoznawalnych nazwisk. Wątek romantyczny jest tylko lekko napoczęty, a całość nie kończy się happy endem. Komu można zatem polecić Wężżżża? Myślę, że każdemu fanowi obskurnych filmów grozy z lat 70., które ocierają się o motywy szalonych eksperymentów a’la doktor Frankenstein z lekkim zabarwieniem animal attack, seans produkcji powinien dostarczyć wystarczająco dużo frajdy.

Oryginalny tytuł: Sssssss

Produkcja: USA, 1973

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *