Czy zdarza Ci się bez końca oglądać reality show i nie potrafisz oderwać się od ekranowych kłótni, intryg i miłosnych dramatów? Nie jesteś w tym odosobniony!
Według danych przytaczanych przez PBS nawet 80% dorosłych widzów ogląda programy typu reality TV. Dlaczego cieszą się one tak ogromną popularnością? Odpowiedź może być zaskakująca. Nie chodzi bowiem wyłącznie o rozrywkę czy zwykłą ciekawość. Jak wskazują psychologiczne wyjaśnienia tego zjawiska, często u podstaw naszej fascynacji tego typu programami leżą przytłoczenie codziennością, frustracja i niezadowolenie z własnego życia.
„Psychologia stojąca za naszą skłonnością do oglądania reality show i dramatów innych ludzi jest prosta: to sposób na odwrócenie uwagi od własnego życia i problemów” – wyjaśnia Amanda Carnesecchi, licencjonowana terapeutka z nowojorskiej poradni Gateway to Solutions.
Jak tłumaczy specjalistka, kiedy na chwilę odcinamy się od tego, co dzieje się w naszym życiu, i skupiamy na losach uczestników reality show, zyskujemy możliwość porównywania ich doświadczeń z własnymi. Możemy wtedy pomyśleć: „Przynajmniej moje problemy nie są aż tak poważne”. Czasami jednak pojawia się odwrotna refleksja: „Mam znacznie gorzej niż oni”.
„Tego rodzaju mechanizmy obronne pomagają chronić nasze ego” – dodaje Carnesecchi. Chodzi między innymi o projekcję i przenoszenie własnych emocji na osoby, które obserwujemy na ekranie. W ten sposób łatwiej skonfrontować się z własnymi uczuciami, przypisując je bohaterom oglądanego programu.
Pojawia się jednak pytanie: czy reality show to nieszkodliwa forma rozrywki, czy może coś, co na dłuższą metę negatywnie wpływa na nasz sposób myślenia?

Jak głosi popularna zasada, we wszystkim należy zachować umiar. Nawet w samym umiarze!
W niewielkich dawkach reality show może być lekką, przyjemną rozrywką, która pozwala odprężyć się po długim dniu. Wiele zależy jednak od rodzaju oglądanych programów oraz naszego podejścia do prezentowanych w nich treści.
„Reality show pozwalają nam zajrzeć w życie innych ludzi lub obserwować ich zmagania w ramach określonej rywalizacji” – wyjaśnia Carnesecchi. Jako przykład lekkiej i niezobowiązującej rozrywki terapeutka wskazuje Dancing with the Stars. Tego rodzaju programy dostarczają widzom poczucia więzi z innymi ludźmi, nie promując przy tym toksycznych czy niezdrowych zachowań.
Problem może pojawić się wtedy, gdy oglądamy tego typu produkcje w nadmiarze, szczególnie te nastawione na konflikty, awantury i kontrowersyjne zachowania uczestników.
Autorka artykułu przyznaje, że podczas jednego z wieczorów spędzonych na oglądaniu Love Is Blind poczuła wręcz narastającą wściekłość. Zamiast zrelaksować się po stresującym dniu, tak bardzo zdenerwowała się zachowaniem uczestników, że musiała wyłączyć telewizor, aby uspokoić się przed snem.
„Oglądanie reality show może stać się szkodliwe, gdy prezentowane treści promują niezdrowe zachowania lub narażają widzów na negatywne wzorce” – podkreśla Carnesecchi. Jeżeli regularnie śledzimy programy pełne agresywnego języka, niewłaściwych zachowań i nierealistycznych oczekiwań, możemy zacząć powielać obserwowane postawy lub porównywać je z własnym życiem.
Być może najbardziej niepokojącym aspektem popularności reality show jest zjawisko relacji paraspołecznych. Wielu widzów tak mocno angażuje się w losy uczestników i całych programów, że zaczyna budować z wybranymi osobami jednostronną więź emocjonalną. Widzowie wyrabiają sobie zdanie na temat ich charakteru, intencji i osobowości, choć nigdy nie mieli okazji poznać ich osobiście.
Oczywiście niektóre programy rzeczywiście dostarczają wielu informacji na temat uczestników, zwłaszcza jeśli prezentują oni wyjątkowo aroganckie, złośliwe czy wręcz agresywne zachowania.
W innych przypadkach widzimy jednak jedynie niewielki fragment czyjegoś życia i osobowości, a ocenę tej osoby budujemy na podstawie jej najgorszych momentów.

„Kiedy widzowie otrzymują możliwość zajrzenia w czyjeś życie, zaczynają wyrabiać sobie opinie, przemyślenia i odczucia na temat obserwowanej osoby” – tłumaczy Carnesecchi. W ten sposób między widzem a osobowością telewizyjną może rozwinąć się silne poczucie więzi. Taka relacja nie musi być zła, może mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się obsesyjna i całkowicie pochłania uwagę odbiorcy.
Warto przy tym zastanowić się nad jedną rzeczą: wyobraźmy sobie, że całe nasze życie – popełnione błędy, emocjonalne kłótnie, trudne rozmowy czy kiepski nastrój po wyczerpującym dniu w pracy – zostaje poddane publicznej ocenie przez ludzi, którzy nigdy nas nie spotkali. Trudno uwierzyć, że ktokolwiek wyszedłby z takiej sytuacji bez szwanku.
„Widzowie często czują, że mogą surowo oceniać uczestników reality show, ponieważ mają wrażenie, że otrzymują wyjątkowy dostęp do ich prywatnego świata” – wyjaśnia terapeutka. Niektórzy argumentują, że skoro uczestnicy zdecydowali się pokazać swoje życie w telewizji, muszą liczyć się z oceną publiczności.
Oglądając ich z bezpiecznej odległości, łatwo jednak zapomnieć, że za telewizyjnym wizerunkiem kryje się prawdziwy człowiek. Pojawia się pewien dystans emocjonalny – wciąż traktujemy to, co widzimy, jak program rozrywkowy stworzony dla naszej przyjemności. W rezultacie znacznie łatwiej przychodzi nam surowe ocenianie innych.
Warto jednak pamiętać, że to nadal czyjeś prawdziwe życie. I choć uczestnicy dobrowolnie zgłosili się do udziału w programie, wciąż pozostają ludźmi, którzy mają swoje emocje i granice. Dlatego krytykę najlepiej czasem ograniczyć do własnego salonu.
Źródło: vice.com
Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

