Filmy mogą pełnić różne funkcje. Od czysto rozrywkowych, przez propagandowe, po artystyczne. Są tacy, którzy twierdzą, że kino powinno być przede wszystkim ciekawe i służy głównie rozrywce właśnie. Historia pokazuje jednak, że nie zawsze tak bywa. Jednym z tego przykładów jest pochodząca z 2026 roku międzynarodowa koprodukcja Ktoś całkiem obcy w reżyserii Brandta Andersena. Jest to bowiem obraz, który trudno nazwać rozrywkowym. Opowiada wszak o problemie uchodźczym, który dotyka państwa basenu Morza…
Film
The Yeti (2026)
Tegoroczne The Yeti to w zasadzie poradnik tego, jak nie kręcić filmu z nurtu monster movie. Bo jak pokazuje historia kina, da się przecież zrobić tego typu produkcję dobrze, nawet operując na naprawdę małych budżetach. Nie potrzeba wcale milionów dolarów, żeby stworzyć angażującego potwora, zbudować odpowiednią atmosferę czy sprawić, żeby widz faktycznie przejął się losami bohaterów. Potrzeba za to pomysłu, wyczucia gatunku i przede wszystkim świadomości tego, czym…
Miłość, śmierć i dojrzewanie na Camp Miasma (2026)
To jeden z najlepszych filmów, jakie powstały w tym stuleciu. Serio. Miłość, śmierć i dojrzewanie na Camp Miasma to jeden z tych seansów, po których człowiek wychodzi z kina z poczuciem, że właśnie obejrzał coś absolutnie wyjątkowego. Coś, co nie tylko bawi się konwencją, ale przede wszystkim przypomina, dlaczego w ogóle zakochaliśmy się w kinie. Już nawet nie chodzi o to, że Jane Schoenbrun w inteligentny, twórczy i jakże czuły sposób dokonuje dekonstrukcji gatunku, jakim jest slasher. To po prostu…
Miasteczko Shelby Oaks (2024)
Na Miasteczko Shelby Oaks czekałem bardzo. I… niestety nie mogę powiedzieć, żeby film Chrisa Stuckmanna trafił do mojego zestawienia dziesięciu najlepszych horrorów roku, w którym miał premierę. Nie oznacza to jednak, że uważam go za produkcję nieudaną. Wręcz przeciwnie, trudno odmówić mu gęstego, niepokojącego klimatu i naprawdę sprawnego konstruowania scen, a przecież właśnie to powinno być bijącym sercem kina grozy. Stuckmann niewątpliwie wie, jak budować napięcie, jak operować ciszą, przestrzenią i oczekiwaniem…
Wyliczanka (1986)
Po dokładnie 13 latach postanowiłem wrócić do Wyliczanki, oryginalnie zatytułowanej Camping del terrore z 1986 roku. I muszę przyznać, że jest to produkcja co najmniej osobliwa. Mamy bowiem do czynienia z włoskim slasherem spod ręki Ruggero Deodato, czyli reżysera, którego nazwisko większości widzów kojarzy przede wszystkim z kultowym Cannibal Holocaust (1980). Tym razem Deodato porzuca jednak kino kanibalistyczne i postanawia zrobić coś, co wygląda jak niemal paranoiczna próba…
Backrooms (2026)
Tak wiele sobie obiecywałem po tym filmie, a moje oczekiwania były tak absurdalnie wyśrubowane, że chyba od początku skazywałem seans na porażkę. Ostatecznie więc, choć bardzo niechętnie, muszę przyznać: Backrooms mnie rozczarowało. Po pierwszym seansie, potrzebowałem drugiego. Dopiero wtedy, kiedy opadły pierwsze emocje i przestałem kurczowo trzymać się własnych wyobrażeń o tym, czym ten film powinien być, zacząłem dostrzegać, czym w istocie jest. Poszczególne elementy zaczęły układać…
The Bloodstained Lawn (1973)
Siadając do Il prato macchiato di rosso (z angielskiego The Bloodstained Lawn) z 1973 roku, spodziewałem się przede wszystkim średniej klasy giallo z absurdalnym, wampirycznym motywem przewodnim. I rzeczywiście, początek filmu może sugerować, że właśnie z czymś takim będziemy mieli do czynienia. Z czasem okazuje się jednak, że twórcy mają ambicje zdecydowanie większe, choć niekoniecznie przekładają się one na jakość samego filmu. W pewnym momencie The Bloodstained Lawn zaczyna…
Ice Cream Man (2026)
Nie dołączę do fanklubu filmu Ice Cream Man. Co ciekawe, nie mam też potrzeby jakoś szczególnie go krytykować. Wydaje mi się, że całkiem dobrze rozumiem parodystyczne intencje Rotha, widzę jego inspiracje i przede wszystkim, jestem w stanie dostrzec, że ten film nie próbuje być czymś, czym nie jest. Powiedziałbym nawet, że Ice Cream Man jest znacznie bardziej kompetentną parodią gatunku niż tegoroczny Straszny film (2026). Eli Roth może…
Oczy bez twarzy (1960)
Rodzice na ogół kochają swoje dzieci i o nie dbają. Nie jest to oczywiście regułą, ale przeważnie zrobią dla nich wszystko. Nawet jeśli miałoby to oznaczać przekroczenie pewnych barier. Czasami są oni w stanie złamać ustalone zasady, czy nawet prawo, tylko po to, by ich dzieciom się wiodło i były szczęśliwe. Takie też historie uwielbia kino i to niezależnie od szerokości geograficznej. Francja nie jest tu wyjątkiem. Tam też żyją rodzice. Jednym z tego przykładów jest…
Forteca (1985)
Po latach przypomniałem sobie Fortecę (1985) Archa Nicholsona, feministyczne kino zemsty z mocnym survivalowym zacięciem. W końcu akcja rozgrywa się w australijskim buszu, gdzie trzeba sobie radzić nie tylko z bandą zamaskowanych, zwyrodniałych porywaczy, ale również z surową i bezwzględną naturą. A takie kino, które w umiejętny sposób wykorzystuje świat przedstawiony, zawsze kręciło mnie najbardziej. Może dlatego, że sam zdecydowanie zbyt dużo czasu spędzam w lesie? W niewybrednym i pozbawionym sentymentów…










