O Lalce dowiedziałem się z przecudownego peja His Name is Death, który w swoim rzetelnym poście poddał film krytyce, podsycając popularną wśród widowni opinię, że horror jako gatunek nie ma już dziś nic ciekawego do zaoferowania. Może tak jest, nie wiem, nie znam się. A o moim braku gatunkowych kompetencji niech najlepiej świadczy fakt, że Lalka… całkiem mi się podobała! W końcu to odnoszący się do estetyki grindhouse’u, nakręcony na ziarnistej taśmie 16 mm gorączkowy…
Film
Hokum (2026)
Nadrobiłem tegoroczne Hokum i powiem Wam szczerze, że… no, nie tego się spodziewałem. Czy mi się podobało? No, tak średnio bym powiedział. Po poprzednim dziele Damiana McCarthy’ego, Domu osobliwościz 2024 roku, miałem nieco większe oczekiwania. Chciałem po prostu kompetentnego, przerażającego horroru, a finalnie dostałem coś w rodzaju kryminału w stylu Edgara Allana Poe. I choć sam pomysł na takie połączenie brzmi całkiem interesująco, wykonanie nie do końca przekonało mnie do tej koncepcji. Hokum…
Capps Crossing (2017)
Z faktu, że zupełnie nieświadomie obejrzałem sequel Capps Crossing: Wrong Side of Dead z tego roku, poczułem się niemal zobowiązany, by w imię dziennikarskiego poczucia obowiązku, a przede wszystkim dla własnego spokoju, sięgnąć również po część pierwszą. Ot, żeby poznać pełny kontekst i sprawdzić, skąd właściwie wziął się pomysł na kontynuowanie tej historii. I powiem Wam, że początek Capps Crossing z 2017 roku był nawet całkiem obiecujący. Obiecujący oczywiście…
Resident Evil (2026)
Bardzo się cieszę, że Zach Cregger w swojej interpretacji Resident Evil tak dalece odbił od tych paskudnych, nadętych i idiotycznych filmów z Millą Jovovich, że zamiast kolejnego napompowanego akcją widowiska dostaliśmy w zasadzie komedię pomyłek przebraną za horror. I wiecie co? To jest dokładnie ten Resident Evil, którego potrzebowałem. Przy całym szacunku do ogromnego dziedzictwa tej serii trudno nie zauważyć, że jej filmowe adaptacje przez lata desperacko próbowały udowodnić, jak wielkim, poważnym…
Kura (2025)
Istnieje ogólne przeświadczenie, że zwierzęta hodowlane nie grzeszą inteligencją. W ogóle przypisywane im są wszelkie negatywne cechy. Gruby jak krowa, brudny jak świnia, kurzy móżdżek – nieraz słyszy się takie sformułowania. Jest to bardzo krzywdzące dla tych stworzeń. Tymczasem prawda wygląda zgoła odmiennie. Świnie są brudne, żeby być czyste a kury, mimo że nie mają może ogromnych mózgów, to swój rozum mają. Generalnie ptaki więcej potrafią, rozumieją…
Ktoś całkiem obcy (2024)
Filmy mogą pełnić różne funkcje. Od czysto rozrywkowych, przez propagandowe, po artystyczne. Są tacy, którzy twierdzą, że kino powinno być przede wszystkim ciekawe i służy głównie rozrywce właśnie. Historia pokazuje jednak, że nie zawsze tak bywa. Jednym z tego przykładów jest pochodząca z 2026 roku międzynarodowa koprodukcja Ktoś całkiem obcy w reżyserii Brandta Andersena. Jest to bowiem obraz, który trudno nazwać rozrywkowym. Opowiada wszak o problemie uchodźczym, który dotyka państwa basenu Morza…
The Yeti (2026)
Tegoroczne The Yeti to w zasadzie poradnik tego, jak nie kręcić filmu z nurtu monster movie. Bo jak pokazuje historia kina, da się przecież zrobić tego typu produkcję dobrze, nawet operując na naprawdę małych budżetach. Nie potrzeba wcale milionów dolarów, żeby stworzyć angażującego potwora, zbudować odpowiednią atmosferę czy sprawić, żeby widz faktycznie przejął się losami bohaterów. Potrzeba za to pomysłu, wyczucia gatunku i przede wszystkim świadomości tego, czym…
Miłość, śmierć i dojrzewanie na Camp Miasma (2026)
To jeden z najlepszych filmów, jakie powstały w tym stuleciu. Serio. Miłość, śmierć i dojrzewanie na Camp Miasma to jeden z tych seansów, po których człowiek wychodzi z kina z poczuciem, że właśnie obejrzał coś absolutnie wyjątkowego. Coś, co nie tylko bawi się konwencją, ale przede wszystkim przypomina, dlaczego w ogóle zakochaliśmy się w kinie. Już nawet nie chodzi o to, że Jane Schoenbrun w inteligentny, twórczy i jakże czuły sposób dokonuje dekonstrukcji gatunku, jakim jest slasher. To po prostu…
Miasteczko Shelby Oaks (2024)
Na Miasteczko Shelby Oaks czekałem bardzo. I… niestety nie mogę powiedzieć, żeby film Chrisa Stuckmanna trafił do mojego zestawienia dziesięciu najlepszych horrorów roku, w którym miał premierę. Nie oznacza to jednak, że uważam go za produkcję nieudaną. Wręcz przeciwnie, trudno odmówić mu gęstego, niepokojącego klimatu i naprawdę sprawnego konstruowania scen, a przecież właśnie to powinno być bijącym sercem kina grozy. Stuckmann niewątpliwie wie, jak budować napięcie, jak operować ciszą, przestrzenią i oczekiwaniem…
Wyliczanka (1986)
Po dokładnie 13 latach postanowiłem wrócić do Wyliczanki, oryginalnie zatytułowanej Camping del terrore z 1986 roku. I muszę przyznać, że jest to produkcja co najmniej osobliwa. Mamy bowiem do czynienia z włoskim slasherem spod ręki Ruggero Deodato, czyli reżysera, którego nazwisko większości widzów kojarzy przede wszystkim z kultowym Cannibal Holocaust (1980). Tym razem Deodato porzuca jednak kino kanibalistyczne i postanawia zrobić coś, co wygląda jak niemal paranoiczna próba…










