Bez końca (1984)

Są takie filmy, które, choć piękne w czysto rzemieślniczym aspekcie kina, wylewają na nas całą fontannę smutku, depresji i zrezygnowania. I bardzo dobrze, bo po to powstała sztuka, żeby rezonować emocjami, komunikować je i otwierać w ludzkiej duszy szufladki, o których istnieniu się nawet nie wiedziało. A Krzysztof Kieślowski jak mało kto potrafił wprowadzić nas…