Idąc na Projekt Hail Mary miałem w głowie dwie rzeczy, które zapewniały mnie, o słuszności wydania pieniędzy na bilet. Szczerze podobała mi się poprzednia adaptacja filmowa prozy Andy’ego Weira, czyli Marsjanin z 2015 roku, oraz fakt, że w nowej produkcji gra Ryan Gosling, czyli jeden z moich ulubionych aktorów. No cóż, jak widać, mam nisko zawieszoną poprzeczkę oczekiwań. Wiedziałem również, że wbrew zapewnieniom niektórych moich znajomych, nie będzie to żadne hard…

