Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Jej piekło (2026)

Posted on 2026-08-06 by Oskar Dziki

Pierwszy raz byłem na seansie, podczas którego ludzie masowo wręcz opuszczali salę kinową. Jedni robili to gdzieś w połowie, inni tuż przed samym finałem. I to może ze mną coś jest nie tak, bo Jej piekła Nicolasa Windinga Refna bardzo mi się podobało. Tak bardzo, że trafia z miejsca do mojej filmowej topki roku. Ale rozumiem tamtych ludzi, trzeba być jednak bezgranicznym wyznawcą twórczości duńskiego reżysera i stać dumnie u jego boku, by w ogóle załapać, o co w tym wszystkim chodzi. Inaczej będzie to pełen pretensji bełkot, męczący wizualnie i pozornie pozbawiony treści.

Tylko że nie, bo treści jest tutaj całkiem sporo i zaraz Wam postaram się to udowodnić. Oczywiście nie jestem na tyle odważny, by brać to wszystko jako prawdę objawioną, bo zdaję sobie całkowicie sprawę, że może to być nic innego ponad moją nadinterpretację. Ale o to chodzi przecież w kinie, by dekodować obraz podług własnych doświadczeń, refleksji i emocji, a jak po raz kolejny udowadnia Winding Refn, film to przede wszystkim sztuka wizualna.

Trzeba jednak mieć na uwadze to, że Jej piekło to niewątpliwie próba wytrzymałości dla widza, choć niepozbawiona momentów, które potrafią wynagrodzić cierpliwość. Jeśli uda ci się odnaleźć specyficzną częstotliwość, na której nadaje Refn, dostrzeżesz w tym filmie pewien rytm. Nawet jeśli jest on nierówny i chwilami się gdzieś traci. Refn po raz pierwszy mierzy się z konwencją science fiction, próbując stworzyć dzieło przypominające gorączkowy sen. Dużo tutaj zatem z poetyki włoskich mistrzów kina gatunku, a najmocniej wybrzmiewa oczywiście kultowa Suspiria (1977) Dario Argento i wciąż niedoceniona Planeta wampirów (1965) Mario Bavy. Jak wspomniałem jednak trzeba posiadać odpowiednie klucze, by skutecznie otwierać wrota interpretacji.

Akcja filmu rozgrywa się w tajemniczym, stylizowanym na Tokio futurystycznym mieście. Główną bohaterką jest Elle (Sophie Thatcher), aktorka mieszkająca w hotelu Tower podczas zdjęć do nowego filmu science fiction. Na miejscu poznaje Hunter (Kristine Froseth), aspirującą gwiazdę i influencerkę, która wydaje się marzyć wyłącznie o sławie i blasku fleszy. W obsadzie znajduje się również Dominique (Havana Rose Liu), była kochanka Elle, a obecnie jej macocha po ślubie z ojcem aktorki, reżyserem Johnnym Thundersem (Dougray Scott). Zmagająca się z własnymi demonami Elle próbuje odnaleźć się na planie filmowym, jednak jej sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy staje się świadkiem brutalnego morderstwa. Wszystko wskazuje na to, że za zbrodnią stoi owiany złą sławą seryjny morderca znany jako Leatherman.

Fabularnie wszystko kieruje nas w stronę włoskiego kryminału giallo i NWR bawi się tym tropem jak tylko może. Tajemniczy morderca polujący na młode kobiety nosi charakterystyczne, skórzane rękawiczki, pojawia się jakże znany u wspomnianego Argento motyw bycia przypadkowym świadkiem, a całość ma miejsce w przesiąkniętym seksualnym napięciem półświatku artystycznym. Ale to tylko jedna z inspiracji, którymi bije twórcze serce Windinga Refna, bo prócz wspomnianego, mocno kiczowatego science fiction z epoki znajdziemy tutaj również… klimaty Yakuzy i azjatyckiego kina Wuxia.

Bo w tym samym czasie do miasta przybywa amerykański szeregowiec K (Charles Melton), który poszukuje swojej zaginionej córki. Podejrzewając, że mogła paść ofiarą Leathermana, przemierza spowite mgłą ulice, podążając krwawym tropem w poszukiwaniu zabójcy. To, w jaki sposób, i czy w ogóle, losy Elle i K się ze sobą splatają, najlepiej odkryć samemu. Wszystko zależy jednak od tego, jak bardzo widz podda się specyficznemu stylowi Refna: dla jednych będzie to fascynująca podróż, dla innych doświadczenie pełne frustracji. Nie trudno jednak nie zauważyć, że to, co interesuje reżysera najbardziej, to tematyka (problematyka?) budowania więzi na linii rodzic – dziecko. To w zasadzie mroczna baśń o rodzinie, o pragnieniu odzyskania tego, co utraciliśmy i odrzuceniu niechcianego.

Można też Jej piekło czytać jako przypowieść o przemocy, a raczej dynamice władzy w binarnym podziale płciowym, w którym kobiety w całości poddane są mężczyznom. One muszą wyglądać ładnie, spełniać zachcianki, pachnieć i dosłownie pracować na kapitał facetów, którzy tutaj albo pełnią figurę wiecznie nieobecnego ojca, albo uprzywilejowanego obiektu pożądania wszystkich kobiet wokoło. Dlatego też tytuł mógłby spokojnie brzmieć Ich piekło, oddając sprawiedliwość wszystkim kobietom na świecie, które padły ofiarą patriarchatu. I jest komu w tym mefistofelicznym krajobrazie kibicować. Charles Melton i Sophie Thatcher stanowią najmocniejsze punkty obsady. Melton nie otrzymuje wielu dialogów, ale nadrabia to ekranową obecnością, która idealnie współgra z wizją Refna. Podobnie jak Ryan Gosling wydaje się naturalnie pasować do filmowego języka NWR. Thatcher ma natomiast znacznie więcej do zagrania, niż mogłoby się początkowo wydawać. Jej bohaterka mierzy się z licznymi problemami psychicznymi, co pozwala aktorce stworzyć bardziej złożoną kreację. Po raz kolejny okazuje się, że kluczowe znaczenie ma tu odpowiednie dopasowanie aktora do świata przedstawionego, a Thatcher doskonale wpisuje się w atmosferę produkcji.

Nie powiem jednak, że jest to moje ulubione dzieło NWR’a, bo jak wspomniałem na początku, zdarza mu się czasami złapać zadyszkę, a pod koniec miałem lekkie poczucie niedosytu. Brakło mi chyba tej Refnowskiej bezczelności w maltretowaniu widza filmowymi okropnościami na wzór genialnego Neon Demon (2016) czy krępująco satysfakcjonującego serialu Za starzy na śmierć (2019). Wciąż jednak jest to triumf kreatywności i twórczej wolności, która dla wielu okaże się nie do przejścia. No nie ma co zakłamywać rzeczywistości, próg wejścia jest dość wysoki i naprawdę trzeba nieco więcej (z braku lepszego określenia) intelektualnych narzędzi, by coś z tego seansu sensownego wyciągnąć. A, dla wszystkich tych, którzy cierpią na epilepsję – nie idźcie na Jej piekło, Refn swoją pulsującą, neonową estetykę przeciągnął tutaj poza granice ludzkiej percepcji.

Oryginalny tytuł: Her Private Hell

Produkcja: Dania/USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: monolith.pl

Oskar Dziki
Oskar Dziki
Post Views: 189
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme