Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Zjawiska paranormalne
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu (2026)

Posted on 2026-11-04 by Oskar Dziki

Po dłuższym czasie i po całej fali krytyki, jaka spadła na tegoroczny film Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu, postanowiłem w końcu samodzielnie przekonać się, czy rzeczywiście jest aż tak źle, jak sugerowały liczne negatywne opinie. Produkcja od początku wzbudzała spore kontrowersje, a oczekiwania wobec niej były niemałe, szczególnie ze względu na popularność serialowego pierwowzoru. Po seansie trudno jednak powiedzieć, że film wywołał we mnie szczególnie silne emocje. Nie oznacza to jednak, że uważam go za całkowicie nieudaną produkcję.

Największym problemem filmu jest jego niemal całkowity brak fabularnej ambicji. Historia nie posuwa do przodu ani losów głównych bohaterów, ani szerszego uniwersum Gwiezdnych wojen. Można odnieść wrażenie, że twórcy stworzyli produkcję przede wszystkim po to, aby ponownie pokazać widzom dobrze znany duet i zapewnić im porcję widowiskowej rozrywki. Z drugiej strony, oglądając film wieczorem na Disney+, bez konieczności płacenia za pełnoprawny bilet kinowy, można podejść do niego znacznie bardziej pobłażliwie. Ostatecznie spędziłem całkiem przyjemny czas, kilka razy się uśmiechnąłem i doceniłem warstwę wizualną.

Fabuła koncentruje się na dalszych przygodach Mandalorianina, który otrzymuje kolejne zlecenie od przedstawicieli Nowej Republiki. Tym razem jego zadaniem jest współpraca z nietypowymi sojusznikami, w tym przedstawicielami kosmicznej rasy wielkich ślimaków-hermafrodytów, aby schwytać pozostałości imperialnych sił i rozprawić się z faszystowskimi watażkami. W realizacji misji towarzyszy mu oczywiście Grogu, którego obecność stanowi jeden z głównych elementów przyciągających uwagę widzów. Całość przypomina nieco kosmiczną wersję kina akcji w stylu „Johna Wicka”, w której kolejne starcia, pościgi i widowiskowe sekwencje są ważniejsze od rozbudowanej historii.

Niestety, osoby dobrze znające serial nie znajdą tutaj zbyt wiele nowego. Film nie rozwija szczególnie interesująco przedstawionych wcześniej wątków, a relacja Mandalorianina i Grogu pozostaje w dużej mierze na dobrze znanych zasadach. Sam pomysł na taką produkcję nie jest zresztą pozbawiony uroku. W końcu mamy do czynienia z opowieścią o facecie w niemal niezniszczalnej zbroi, który przemierza kosmos, wykonując niebezpieczne zlecenia i walcząc z kolejnymi przeciwnikami. Problem polega na tym, że twórcy zbyt często polegają na sprawdzonych schematach, zamiast zaproponować coś naprawdę świeżego. Grogu, choć nadal potrafi wzbudzić sympatię, staje się przy tym coraz bardziej nachalnym elementem marketingowej machiny.

Widać to również w szerszym kontekście współczesnych produkcji należących do uniwersum „Gwiezdnych wojen”. Filmy tworzone pod szyldem Disneya zazwyczaj zachowują dużą ostrożność, unikając ryzykownych pomysłów i odważniejszych decyzji artystycznych. Mandalorian i Grogu nie stanowi pod tym względem wyjątku. Zachowawczość działa tutaj zarówno na korzyść, jak i niekorzyść filmu. Z jednej strony otrzymujemy produkcję przystępną, lekką i łatwą w odbiorze, z drugiej jednak brakuje jej wyrazistej tożsamości. Szczególnie ironicznie wypada to w zestawieniu z serialowym debiutem z 2019 roku, który wyróżniał się nowatorskim wykorzystaniem technologii Volume Stage i świeżym podejściem do realizacji widowisk science fiction.

Warstwa wizualna, choć efektowna, również nie robi już takiego wrażenia jak przed laty. Większa skala produkcji i rozbudowane efekty specjalne nie wystarczają, aby ponownie wywołać zachwyt, jaki towarzyszył pierwszym odcinkom serialu. Podobnie jest z nawiązaniami do klasycznego kina noir czy spaghetti westernów. Są one przyjemnym dodatkiem, ale trudno uznać je za coś szczególnie odkrywczego. Nawet obecność Martina Scorsesego nie zmienia faktu, że film opiera się przede wszystkim na nostalgii i rozpoznawalnych elementach popkultury, zamiast próbować wyznaczać nowe kierunki.

Nie oznacza to jednak, że produkcja nie ma swoich mocnych stron. Na szczególne wyróżnienie zasługuje muzyka Ludwiga Göranssona, która w niezwykle interesujący sposób przełamuje tradycyjne brzmienie Gwiezdnych wojen, momentami skręcając wręcz w stronę współczesnej muzyki rave. Świetnie prezentuje się również planeta Nal Hutta, której kreacja stanowi jeden z ciekawszych elementów wizualnych filmu. Nie można też pominąć imponującej, wygenerowanej komputerowo muskulatury jednego z przerośniętych ślimakowatych bohaterów. Osobną pochwałę należy się Brendanowi Wayne’owi i Lateefowi Crowderowi, którzy w napisach końcowych znaleźli się odpowiednio na drugim i trzecim miejscu w obsadzie, zaraz po Pedro Pascalu. To jak najbardziej zasłużone wyróżnienie, ponieważ obaj mają ogromny udział w kreowaniu postaci Mandalorianina.

Ostatecznie Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu to film, który trudno jednoznacznie polecić, ale równie trudno całkowicie potępić. Nie wnosi do uniwersum niczego szczególnie istotnego, nie zaskakuje fabularnie i zbyt mocno polega na sprawdzonych rozwiązaniach. Jednocześnie oferuje przyzwoitą porcję kosmicznej rozrywki, kilka efektownych scen, świetną muzykę i bohaterów, których po prostu dobrze się ogląda. To produkcja bez większych ambicji, która najlepiej sprawdza się jako niezobowiązający seans na wieczór. W kinie prawdopodobnie wyszedłbym z niej znacznie bardziej rozczarowany. W domowym zaciszu? Było całkiem przyjemnie i chyba właśnie tyle wystarczy.

Oryginalny tytuł: Star Wars: The Mandalorian and Grogu

Produkcja: USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Views: 33
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. Wildweekly.pl - Backrooms (2026)2026-10-15

    […] i przenosić ich pomysły na ekran. Sukces tegorocznych produkcji jak Iron Lung, Backrooms czy Obsesja pokazuje, że historie wywodzące się z internetu mogą przyciągać…

  2. „Slasher Trash” odkrywa mroczne, rzadko omawiane oblicze kina siekanego – Wildweekly.pl - Piątek trzynastego (1980)2026-10-13

    […] sukcesie filmów takich jak Halloween (1978) i Piątek trzynastego (1980) tama w końcu puściła. Kolejni twórcy zapragnęli wprowadzić na ekran […]

  3. Capps Crossing (2017) – Wildweekly.pl - Piątek trzynastego (1980)2026-10-03

    […] mordującym młodzież w amerykańskich lasach. Nie spodziewałem się przecież drugiego Piątku trzynastego (1980), ale pierwsze minuty dawały nadzieję, że przynajmniej dostaniemy przyzwoitą, […]

  4. Wyliczanka (1986) – Wildweekly.pl - Piątek trzynastego (1980)2026-09-01

    […] odmianę horroru, tym razem próbują wejść na teren zarezerwowany dla takich produkcji jak Piątek trzynastego (1980) czy Podpalenie (1981). Podobnych prób…

  5. Ice Cream Man (2026) - Wildweekly.pl - Straszny film (2026)2026-08-26

    […] nawet, że Ice Cream Man jest znacznie bardziej kompetentną parodią gatunku niż tegoroczny Straszny film […]

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme