Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015)

Posted on 2026-08-102026-08-19 by Oskar Dziki

Fama Czarownicy, potężnego debiutu Roberta Eggersa, zaczęła się już od premiery na Festiwalu Sundance, gdzie film wywołał niemałe zamieszanie wśród zgromadzonej publiczności. Niektórzy już wtedy okrzyknęli go najlepszym horrorem XXI wieku, inni zaś z miejsca porównywali go do najwybitniejszych dzieł Kubricka czy Bergmana. A gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą! Niedługo później film zyskał oficjalną aprobatę Świątyni Szatana. I po której stronie palety barw umieścić taki PR? Nie zabrakło więc głosów krytyki, dla części widzów diabelski pierwiastek Czarownicy mógł bowiem zasiewać w głowach młodszej widowni okultystyczne fantazje.

Czy ten policzek wymierzony purytańskiemu dziedzictwu Stanów Zjednoczonych mógł przechylić szalę w odwiecznej wojnie dobra ze złem? W gruncie rzeczy nie ma to większego znaczenia. Niezależnie od tego, po której stronie barykady stoisz, jedno pozostaje pewne: Czarownica to film, który zwyczajnie MUSISZ obejrzeć! I nawet dziś, po ponad dekadzie od swojej premiery, nie stracił on nic ze swojej diabelskiej, porażającej mocy.

Akcja tej mrocznej opowieści już od pierwszych minut stawia bohaterów w sytuacji kryzysowej. Oto religijna rodzina zostaje zmuszona do opuszczenia dotychczasowego gospodarstwa i rozpoczęcia życia na nowo, gdzieś na skraju dzikich ostępów Nowej Anglii. Wkrótce rodzina powiększa się o kolejnego członka, jednak radość nie trwa długo, niemowlę ginie w tajemniczych okolicznościach, porwane przez czające się w posępnym lesie wiedźmy. Każdy z domowników jest świadomy ich obecności, lecz nikt nie wie, kto z nich okaże się diabelską wtyką.

Eggers, otrzymując niemal całkowicie wolną rękę, stworzył niezwykle precyzyjnie działający mechanizm. Jego dzieło to horror okultystyczny, który płynnie splata się z dramatem rodzinnym, tworząc półtoragodzinne, pełne napięcia doświadczenie. Tam, gdzie inni twórcy sięgają po krew, szok i dosłowny terror, Eggers stawia na sugestię, niedopowiedzenie i tajemnicę. Wiedźmy, których istnienia sami nie jesteśmy do końca pewni, przedstawione zostają w sposób niezwykle ambiwalentny. Pierwsza scena jest niczym mocny cios prosto w szczękę, ale im dalej w las, tym więcej drzew. I to dosłownie!

Podjudzane przez wszechobecny nacisk na religijny wymiar „misji” odkrywców Nowego Świata, dzieci z czasem zaczynają zachowywać się coraz bardziej podejrzanie. Słowa modlitwy, wypowiadane przez samotnie przemierzającego leśną gęstwinę Caleba (Harvey Scrimshaw), zaczynają przypominać przynętę zarzuconą na mieszkanki lasu. Chłopak, wbrew słowom litanii, sam bowiem ulega pokusie i wpada w sidła tajemniczej, magicznej siły, która poprowadzi go wprost na spotkanie z Jezusem. Film jest zresztą przesiąknięty religijno-okultystyczną symboliką, zarówno tą oczywistą, jak i skrzętnie ukrytą przed pierwszym spojrzeniem. Całość Eggers nakręcił w archaicznym, zdawałoby się, formacie 1,66:1. To dokładnie ten sam format, po który w wielu swoich filmach z lat 70. sięgał Kubrick. Wyjątkiem pozostaje oczywiście 2001: Odyseja kosmiczna (1968), nakręcona w szerszym formacie 2,20:1.

To wszystko nadaje Czarownicy niezwykle naturalistycznego rysu, dodatkowo spotęgowanego przez metaliczne, ziarniste filtry, które sprawiają, że film niesie ze sobą ogromny ładunek emocji, skutecznie jeżących włosy na plecach. Tutaj, podobnie jak choćby w nagrodzonej Oscarem Zjawie czy kolejnych dziełach Eggersa, dominują zaledwie dwa kolory: czerń i szarość. Z każdej sceny bije autorska wizja twórcy, który wyjątkowo pieczołowicie zadbał o zgodność z realiami historycznymi. Dysponując jednak budżetem znacznie niższym niż ten, którym dysponował Iñárritu, słusznie ograniczył historię praktycznie do jednego miejsca. Pochwalić należy również tych, którzy odwalili całą robotę przed kamerą, aktorów. A tych nie mamy w filmie zbyt wielu. Żeby jednak nie rzucać spoilerami, ograniczę się do tych, których na ekranie widzimy najczęściej: Kate Dickie i Ralpha Inesona. Doświadczeni artyści wcielają się w małżeństwo, dla którego ewangelia jest sprawą na tyle osobistą, że za lekceważenie jej misji w Nowym Świecie zostają ekskomunikowani z poprzedniego miejsca zamieszkania.

Ineson gra bardzo dobrze, ale to Dickie, ze swoim demonicznym spojrzeniem, stopniowo wysuwa się z drugiego planu na pierwszy. Dzieciaki również spisały się znakomicie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że — poza Taylor-Joy — żadne z nich nie miało wcześniej okazji stanąć przed kamerą. Z tych i wielu innych powodów Czarownica to duże wydarzenie w świecie filmowej grozy — świecie, który na nowo zwraca się ku kameralnym historiom pełnym folkloru, magii i pierwotnych lęków. To film, który śmiało można nazwać horrorem autorskim, z mocnym naciskiem feministycznym i każdym innym, na jaki tylko pozwoli interpretacja widza.

Nakręcony z niezwykłą pieczołowitością i dbałością o każdy szczegół, aktorzy posługują się przecież staroangielskim dialektem, obraz Eggersa jest dziełem wyjątkowo pięknym również od strony artystycznej. Dla reżysera była to przepustka do bycia w panteonie klasyki XXI wieku, na miarę kubrickowskiego Lśnienia. To zdecydowanie seans, do którego warto wrócić, bo przy kolejnych obejrzeniach Czarownica zaczyna nabierać zupełnie nowych znaczeń. A jak dalej potoczyła się historia tego twórcy? O tym już wszyscy przecież doskonale wiemy.

Oryginalny tytuł: The VVitch: A New-England Folktale

Produkcja: Kanada/USA, 2015

Dystrybucja w Polsce: primevideo.com

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Post Views: 132
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme