Wspólne siedzenie przy ognisku i opowiadanie historii mogło odegrać znacznie większą rolę w ewolucji człowieka, niż dotąd sądzono. Naukowcy sugerują, że ogień i związane z nim wieczorne opowieści mogły przyczynić się do rozwoju ludzkiego języka.
Nową hipotezę przedstawiono w artykule opublikowanym w czasopiśmie Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences. Badacze podważają w nim popularne przekonanie, zgodnie z którym język rozwinął się przede wszystkim dlatego, że ludzie musieli koordynować polowania na duże zwierzęta czy przekazywać dzieciom podstawową wiedzę potrzebną do przetrwania.
Jak zauważają naukowcy, przekazywanie informacji dotyczących przetrwania nie jest zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla naszego gatunku. W świecie zwierząt można znaleźć wiele przykładów komunikacji, która pozwala osobnikom przekazywać sobie wiedzę i koordynować działania. Szympansy potrafią na przykład organizować złożone polowania grupowe, wykorzystując do tego różnego rodzaju gesty.
Według badaczy kluczowe mogło być więc nie samo przekazywanie praktycznych informacji, ale pojawienie się okazji do długiej, spokojnej komunikacji w grupie. Ognisko zapewniało światło i ciepło po zmroku, a jednocześnie tworzyło naturalne miejsce spotkań. To właśnie wtedy mogła rozwijać się bardziej złożona forma opowiadania historii, dzielenia się doświadczeniami i przekazywania wiedzy.
Hipoteza sugeruje tym samym, że ogień mógł odegrać istotną rolę nie tylko w przetrwaniu naszych przodków, ale również w rozwoju jednej z najważniejszych ludzkich umiejętności, języka.
Zdaniem badaczy rozwój ludzkiego języka mógł być w znacznie mniejszym stopniu związany z taktyką przetrwania, niż dotychczas sądzono. Zamiast tego kluczową rolę mogły odegrać znacznie bardziej codzienne sytuacje, wspólne spędzanie czasu, rozmowy i opowiadanie historii.
Według tej teorii nasi przodkowie rozwijali zdolności komunikacyjne podczas spotkań przy ognisku. Dziś podobne funkcje pełnią między innymi rozmowy ze znajomymi w internecie czy spotkania towarzyskie, jednak dla dawnych ludzi ognisko mogło być naturalnym centrum życia społecznego po zmroku.

Ogień nie był przy tym wyłącznie przyjemnym tłem. Naukowcy zwracają uwagę, że dym i migoczące płomienie ograniczały możliwość odczytywania mowy ciała i gestów. W takich warunkach komunikacja wizualna stawała się trudniejsza, co mogło zwiększać znaczenie komunikacji głosowej.
Badacze wskazują również na interesującą właściwość samego ognia. Płomienie ogniska migoczą z częstotliwością około 1,4–2,7 razy na sekundę. Zakres ten pokrywa się z rytmami aktywności mózgu powiązanymi m.in. ze skupieniem uwagi i zapamiętywaniem informacji. Zdaniem naukowców może to oznaczać, że rytm ognia wpływał na aktywność mózgu zarówno osoby opowiadającej historię, jak i jej słuchaczy, sprzyjając powstaniu swego rodzaju wspólnego stanu uwagi.
Nie oznacza to oczywiście, że ognisko samo w sobie stworzyło ludzki język. To wciąż jedynie hipoteza, ale badacze wskazują, że dobrze wpisuje się ona w sposób, w jaki współcześnie wykorzystujemy mowę.
Język służy nam przecież nie tylko do planowania polowań czy przekazywania informacji niezbędnych do przetrwania. Dzięki niemu opowiadamy historie, dzielimy się doświadczeniami, okazujemy empatię, rozśmieszamy innych i budujemy relacje. Być może właśnie te pozornie mniej praktyczne formy komunikacji odegrały kluczową rolę w jego dalszym rozwoju.
Jeśli teoria badaczy jest trafna, jednym z najważniejszych miejsc dla ewolucji ludzkiej mowy mogło być więc nie pole polowania, lecz krąg ludzi siedzących przy ogniu i opowiadających sobie historie.
Źródło: vice.com
Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

