Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Władcy Wszechświata (2026)

Posted on 2026-08-182026-08-18 by Andrzej Kownacki

Większość dzieciństwa spędziłem, oglądając bajki w tv. Jedną z nich był He-Man i Władcy Wszechświata (1983-84), który leciał bodajże popołudniami na drugim kanale telewizji publicznej. Pamiętam, że moja mama zwykła określać bohatera człowiekiem-szafą, ponieważ był bardzo szeroki i sztywny w ruchach, zwłaszcza gdy biegł.

He-Man nie zaliczał się nigdy specjalnie do moich ulubieńców. Ot, po prostu kolejna bajka. Świat, w jakim żył wydawał się ubogi. Miał jednak grupę wiernych towarzyszy na czele z tchórzliwym tygrysem, czy latającym nie wiadomo czym zwanym Orko. Miało to jakiś swój urok. Niedawno w kinach można było zobaczyć wersję aktorską owej opowieści zatytułowana po prostu Władcy Wszechświata. Jest to druga próba przeniesienia przygód He-Mana na duży ekran po połowicznie udanej produkcji z lat 80.

Film rozpoczyna się od narracji głównego bohatera Adama (Nicholas Galitzine), który wszystko widzowi tłumaczy. Poznajemy go, gdy jest małym chłopcem na swojej planecie. Jego ojciec wraz z naczelnym żołnierzem Duncanem (Idris Elba) próbują z niego zrobić mężczyznę, zmuszając do brania udziału w różnych ćwiczeniach. Planeta zostaje napadnięta przez Szkieletora (Jared Leto), który pożąda miecza dającego magiczną moc.

Dobra czarodziejka wysyła Adama wraz z mieczem na Ziemię, by tam ukrył się przed siłami zła. Mijają lata, a Adam jest zwykłym człowiekiem, pracującym na etacie. Wciąż jednak poszukuje miecza, z którym rozłączył się podczas upadku na Ziemię 15 lat wcześniej. Pewnego dnia zgłasza się do niego ktoś, kto twierdzi, że odnalazł tajemniczy artefakt.

Film wpisuje się we wszystkie współczesne trendy rodem z Hollywoodu. Jest to w końcu jakby nie patrzeć kino superbohaterskie, chociaż ja nigdy He-Mana jakoś tak nie postrzegałem. W przypadku najnowszej wersji fabularnej nie ma jednak żadnych wątpliwości. Czy to dobrze? Dla wielu pewnie tak. Dla tych, którym nie przeszkadza taka stylistyka i rodzaj kręcenia filmów. Jest on skierowany raczej dla młodego widza.

Nie ma tu żadnych dorosłych motywów, zero krwi, seksualnych aluzji, czy tym podobnych rzeczy. I może to i dobrze. W końcu He-Man skierowany był do młodych także w oryginale. Oglądając go teraz z perspektywy osoby dorosłej, brakowało mi jednak trochę mocniejszych akcentów. Ogólnie obraz powinien zadowolić całe rodziny, a seans nie skrywa żadnych niespodzianek.

Obraz pomija wieje szczegółów fabularnych, mówiących o tym, jak Adam przetrwał na Ziemi przez te wszystkie lata bez opieki dorosłych. To jednak zdaje się nie mieć znaczenia. Liczy się bowiem głównie akcja i żarciki. Obraz bowiem usilnie stara się bawić widza licznymi raz lepszymi, raz gorszymi dowcipami. Ogólnie jest ich zdecydowanie zbyt dużo i mogą po jakimś czasie męczyć. Produkcja nie posiada żadnego klimatu wielkiej przygody, tajemnicy czy epickości.

Mimo że trwa ponad dwie godziny, to szybko się o nim zapomina, a treść przelatuje przez widza jak woda. Sam przekaz również wydaje się chybiony. Adam zyskuje moc dzięki jakiemuś przedmiotowi, chociaż potem niby wychodzi na to, że cały czas ją w sobie nosił. Nie jest to jednak pokazane w jakiś odkrywczy i motywujący sposób. Postaciom brak charyzmy, a film przypomina raczej jakiś let’s play z gry niż pełnokrwistą produkcję kinową. Jest to na pewno nieszkodliwa rozrywka, ale pozostaje wrażenie, że można było z tego materiału wyciągnąć coś więcej.

Oryginalny tytuł: Masters of the Universe

Produkcja: USA, 2015

Dystrybucja w Polsce: TYLKO HITY! 

Andrzej Kownacki
Andrzej Kownacki
Post Views: 51
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme