Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Zjawiska paranormalne
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Capps Crossing (2017)

Posted on 2026-10-03 by Oskar Dziki

Z faktu, że zupełnie nieświadomie obejrzałem sequel Capps Crossing: Wrong Side of Dead z tego roku, poczułem się niemal zobowiązany, by w imię dziennikarskiego poczucia obowiązku, a przede wszystkim dla własnego spokoju, sięgnąć również po część pierwszą. Ot, żeby poznać pełny kontekst i sprawdzić, skąd właściwie wziął się pomysł na kontynuowanie tej historii.

I powiem Wam, że początek Capps Crossing z 2017 roku był nawet całkiem obiecujący. Obiecujący oczywiście jak na mikrobudżetowy slasher o tajemniczym gościu mordującym młodzież w amerykańskich lasach. Nie spodziewałem się przecież drugiego Piątku trzynastego (1980), ale pierwsze minuty dawały nadzieję, że przynajmniej dostaniemy przyzwoitą, krwawą zabawę.

Film zaczyna się od jednego morderstwa, chwilę później mamy kolejne, a na ekranie pojawia się nawet odrobina szczątkowego gore. Jest trup, jest las, jest tajemniczy zabójca, czyli dokładnie to, czego od takiej produkcji można oczekiwać. Przez moment można więc pomyśleć, że twórcy wiedzą, w jakiej konwencji się poruszają i zamierzają dostarczyć widzowi nieskomplikowaną, ale przynajmniej solidnie wykonaną jatkę.

Niestety, ten entuzjazm dość szybko zostaje spacyfikowany. Bo kiedy początkowa pula budżetu przeznaczona na morderstwa i efekty specjalne najwyraźniej się kończy, Capps Crossing przechodzi w tryb oszczędnościowy. I tak przez większą część filmu obserwujemy naszych bohaterów włóczących się po lesie, przemieszczających się z punktu A do punktu B, a następnie z punktu B do punktu A, przy okazji prowadzących ze sobą dialogi, które brzmią tak, jakby aktorzy dopiero chwilę wcześniej dostali kartki z tekstem.

I nie chodzi nawet o to, że bohaterowie podejmują głupie decyzje. To w slasherach przecież niemal obowiązek. Problem polega na tym, że trudno się nimi przejąć, skoro scenariusz nie daje większych powodów, żeby w ogóle się nimi interesować. Postacie są przede wszystkim pionkami, które trzeba przesuwać po leśnej planszy aż do kolejnego etapu fabuły. Ich zachowania nie wynikają z dobrze napisanych charakterów, tylko z tego, czego w danym momencie potrzebuje scenariusz.

A skoro już o scenariuszu mowa, dodatkowym problemem okazało się to, że przed seansem znałem sequel. Przez to praktycznie od początku miałem w głowie dość jasno poukładane pionki: wiedziałem mniej więcej, kto jest dobry, kto jest zły, kto może mieć coś za uszami i w jakim kierunku zmierza cała historia. Capps Crossing nie zdołało więc przede mną ukryć praktycznie żadnej ze swoich kart. Zaskoczenia nie było. Napięcia również nie za wiele. Oczywiście można powiedzieć, że oglądanie pierwszej części po sequelu samo w sobie odbiera pewną część przyjemności z odkrywania fabuły. I zgoda, to niewątpliwie ma znaczenie. Tyle tylko, że nawet gdybym nie znał zakończenia i wszystkich związanych z nim elementów układanki, nie sądzę, żeby film nagle stał się dużo lepszym doświadczeniem. Problem jest bowiem znacznie bardziej podstawowy.

Ja naprawdę nie oczekuję od slasherów wielkiej głębi, dekonstrukcji gatunku, filozoficznych rozważań nad naturą przemocy czy naświetlania problemów społecznych. Nie po to ten gatunek powstał. Slasher ma przede wszystkim bawić, straszyć, obrzydzać albo przynajmniej dostarczać odpowiedniej dawki krwawej rozrywki. Można zrobić prosty film, można zrobić film głupi, można zrobić film absurdalny, byleby był w tym jakiś pomysł i odrobina rzemiosła. Tutaj natomiast najbardziej rzuca się w oczy zwyczajna niekompetencja. I to na wielu poziomach jednocześnie. Film jest nierówny, scenariusz nie potrafi odpowiednio budować napięcia, bohaterowie są papierowi, dialogi często brzmią sztucznie, a środkowa część zwyczajnie się dłuży. Najgorsze jest chyba to, że nawet wtedy, gdy film ma idealną okazję, żeby przycisnąć pedał gazu i zrobić coś ciekawszego, zazwyczaj wybiera najbezpieczniejsze i najmniej interesujące rozwiązanie.

A przecież mikrobudżet sam w sobie nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Historia kina zna mnóstwo produkcji zrealizowanych za grosze, które potrafiły nadrabiać braki finansowe pomysłem, atmosferą, kreatywnymi efektami czy zwyczajnie dobrze napisanym scenariuszem. Jeśli nie masz pieniędzy na efektowne sceny śmierci, możesz przecież zbudować napięcie inaczej. Jeśli nie stać Cię na spektakularną scenografię, wykorzystujesz to, co masz. Jeśli masz ograniczoną liczbę lokacji, robisz z tego atut. film sprawia natomiast wrażenie filmu, który zamiast kombinować, po prostu zaciska pasa i liczy, że widz nie zauważy. I dlatego naprawdę nie jestem w stanie polecić Capps Crossing nawet najmniej wymagającym fanom taniego, amatorskiego kina siekanego. A wiem, że takich miłośników ku mojemu nieustającemu zdziwieniu jest całkiem sporo. Sam zresztą mam do mikrobudżetowych horrorów sporo sympatii i potrafię wybaczyć naprawdę wiele, jeśli film ma odpowiednią energię, pomysł albo przynajmniej kilka scen, które zostają w pamięci.

Oryginalny tytuł: Capps Crossing

Produkcja: USA, 2017

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Post Views: 44
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. Capps Crossing (2017) – Wildweekly.pl - Piątek trzynastego (1980)2026-10-03

    […] mordującym młodzież w amerykańskich lasach. Nie spodziewałem się przecież drugiego Piątku trzynastego (1980), ale pierwsze minuty dawały nadzieję, że przynajmniej dostaniemy przyzwoitą, […]

  2. Wyliczanka (1986) – Wildweekly.pl - Piątek trzynastego (1980)2026-09-01

    […] odmianę horroru, tym razem próbują wejść na teren zarezerwowany dla takich produkcji jak Piątek trzynastego (1980) czy Podpalenie (1981). Podobnych prób…

  3. Ice Cream Man (2026) - Wildweekly.pl - Straszny film (2026)2026-08-26

    […] nawet, że Ice Cream Man jest znacznie bardziej kompetentną parodią gatunku niż tegoroczny Straszny film […]

  4. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  5. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme