Niezależny twórca horrorów Dillon Brown ma powody do świętowania. Jego najnowszy pełnometrażowy projekt, A Man in the Woods with an Axe, został oficjalnie przejęty przez Louie La Vella i FOUND TV. Film zadebiutuje jako FOUND Original na początku 2027 roku.
Brown przygotował coś więcej niż kolejny prosty slasher rozgrywający się w lesie. A Man in the Woods with an Axe ma być krwawym hołdem dla kina grozy lat 80., wykorzystującym klasyczne efekty praktyczne, slasherową jatkę i czarny humor. Film celowo bawi się również oczekiwaniami widza, zaczynając jak dobrze znana opowieść o mordercy grasującym wśród drzew, by z czasem odsłaniać kolejne, znacznie dziwniejsze warstwy historii.
Co ciekawe, produkcja powstała przy niezwykle skromnym budżecie wynoszącym zaledwie 10 tysięcy dolarów, a zdjęcia realizowano w weekendy, obok regularnej pracy członków ekipy. To kolejny przykład tego, że współczesne kino niezależne potrafi wycisnąć naprawdę sporo z niewielkich środków.
Na początku roku mogliśmy jedynie trzymać ten tytuł na radarze. Teraz wiemy już, że A Man in the Woods with an Axe, faktycznie trafi do widzów, i wszystko wskazuje na to, że miłośnicy krwawych, bezczelnych i świadomych swojej konwencji slasherów powinni mieć go na oku.
Zobacz zwiastun poniżej:
Brown określa A Man in the Woods with an Axe jako swój najbardziej ambitny projekt do tej pory. Film powstawał głównie w weekendy, równolegle z codzienną pracą ekipy, a wszystko udało się zrealizować przy niezwykle skromnym budżecie wynoszącym zaledwie 10 tysięcy dolarów.
Jak przyznaje sam reżyser, ograniczenia finansowe okazały się paradoksalnie jednym z największych atutów produkcji:
„Zrobienie filmu za 10 tysięcy dolarów zmusiło nas do kreatywności i szczerze mówiąc, to właśnie jest część tego, co kocham w niezależnym horrorze. Dustin i ja własnoręcznie zbudowaliśmy wiele efektów, a Cody stworzył dla nas fantastyczną lalkę. Chcieliśmy, żeby wszystko, co tylko było możliwe, naprawdę istniało przed kamerą. Horrory, na których się wychowaliśmy, miały w sobie tę ręcznie robioną jakość i bardzo zależało nam na uchwyceniu choć części tego ducha”.
I chyba właśnie takie podejście najbardziej pasuje do projektu Browna. Zamiast próbować ukrywać ograniczenia budżetowe, twórcy postanowili przekuć je w zaletę i sięgnąć po rozwiązania przywodzące na myśl złotą erę praktycznych efektów. W czasach, gdy komputerowa obróbka potrafi stworzyć niemal wszystko, taka analogowa, własnoręcznie wykonana krwawa jatka może być zaskakująco odświeżająca.
Źródło: dreadcentral.com
Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

