Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Kliniki zaczynają redukować szkody spowodowane bad tripem

Posted on 2026-08-12 by Oskar Dziki

Stosowanie psychodelików w Stanach Zjednoczonych rośnie, między innymi za sprawą zmian w prawie stanowym oraz coraz większego zainteresowania rządu federalnego badaniami nad ich potencjalnym zastosowaniem w leczeniu zaburzeń psychicznych. Z ostatnich badań wynika również, że większość Amerykanów popiera wykorzystywanie psychodelików w celach medycznych. Szczególne nadzieje wiąże się z psylocybiną i MDMA, które wykazały obiecujące rezultaty w terapii zespołu stresu pourazowego (PTSD) oraz depresji opornej na leczenie.

Rosnące zainteresowanie tymi substancjami nie oznacza jednak, że są one pozbawione ryzyka. Badania wskazują, że substancje halucynogenne, w tym psylocybina, mogą w niektórych przypadkach wywoływać epizody maniakalne lub psychotyczne, a nawet ujawniać objawy choroby afektywnej dwubiegunowej u osób, u których wcześniej nie występowały tego typu problemy. Ich stosowanie może również prowadzić do rzadkich, ale długotrwałych zaburzeń percepcji.

W odpowiedzi na te problemy w ubiegłym roku Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore, jeden z najważniejszych ośrodków badań nad psychodelikami, otworzył Klinikę Trudności Post-Psychedelicznych. Była to pierwsza placówka w Stanach Zjednoczonych skoncentrowana na diagnozowaniu i leczeniu długotrwałych skutków ubocznych związanych z używaniem psychodelików. Zdaniem naukowców powstanie kliniki jest ważnym krokiem w kierunku lepszego rozpoznawania i leczenia rzadkich działań niepożądanych tych substancji. Kolejna placówka zajmująca się tego typu problemami ma zostać otwarta w tym roku na Uniwersytecie Emory w Atlancie.

Psychiatra Azin Bekhrad, współzałożycielka i kierowniczka kliniki Johnsa Hopkinsa, podkreśla, że długofalowym celem jest stworzenie sieci specjalistów, którzy będą mogli wymieniać się doświadczeniami i wspólnie zajmować się najbardziej złożonymi przypadkami. Jak wyjaśnia, zdecydowała się współtworzyć klinikę między innymi dlatego, że poważne i długotrwałe konsekwencje stosowania psychodelików wciąż pozostają stosunkowo słabo zbadane.

Podobna placówka działa w Berlinie już od 2017 roku. Według jej dyrektora, psychiatry Tomislava Majicia, ośrodek przyjmuje rocznie około 150–200 pacjentów, również w ramach konsultacji zdalnych z osobami z całego świata. Dla porównania, Klinika Trudności Post-Psychedelicznych w Baltimore przyjęła w pierwszym roku działalności około 10 pacjentów, a jej usługi są obecnie dostępne wyłącznie dla osób korzystających z wizyt stacjonarnych lub telemedycyny w stanie Maryland.

Jak mówi Bekhrad, pacjenci trafiający do kliniki w Baltimore najczęściej należą do jednej z dwóch grup. U części z nich po doświadczeniu psychodelicznym pojawiają się objawy manii lub psychozy, czasami w związku z jednoczesnym użyciem innych substancji psychoaktywnych albo alkoholu. Inni są kierowani do kliniki przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej lub okulistów.

Wynika to między innymi z faktu, że około połowa pacjentów cierpi na rzadkie zaburzenie znane jako utrzymujące się zaburzenie percepcji halucynogenu (HPPD). Objawia się ono przede wszystkim zaburzeniami widzenia, które mogą utrzymywać się długo po ustąpieniu działania substancji.

„To nie tylko retrospekcje czy traumatyczne doświadczenie, ale także uporczywe problemy z widzeniem: śnieg optyczny, aureole, a czasem geometryczne kształty” — wyjaśnia Bekhrad. Dla części pacjentów objawy te są na tyle intensywne, że znacząco utrudniają codzienne funkcjonowanie i stają się źródłem poważnego niepokoju.

Choć objawy HPPD w wielu przypadkach ustępują w ciągu roku, Tomislav Majić z berlińskiej kliniki mówi, że spotkał pacjentów, którzy zmagali się z nimi przez ponad 20 lat, zanim zdecydowali się szukać pomocy. Często nie wiedzieli, do jakiego specjalisty powinni się zgłosić albo nawet nie zdawali sobie sprawy, że istnieje możliwość leczenia.

Metody stosowane w obu klinikach wywodzą się ze studiów przypadków publikowanych pod koniec lat 90. i niedawno zostały poddane ocenie w większych badaniach. Terapia zazwyczaj obejmuje połączenie leków przeciwdepresyjnych i przeciwdrgawkowych. Wyniki sugerują, że u blisko jednej trzeciej pacjentów w ciągu roku dochodzi do całkowitego ustąpienia objawów.

Nadal trudno jednak określić, jak często występują długotrwałe powikłania związane ze stosowaniem psychodelików. Jednym z powodów jest rekreacyjny charakter ich używania, który sprawia, że działania niepożądane często pozostają niezgłoszone. Jedno z badań przeprowadzonych na podstawie ankiety internetowej oszacowało częstość występowania HPPD wśród użytkowników psychodelików na około 4,2 proc. Z kolei metaanaliza opublikowana w 2024 roku w „JAMA Psychiatry” wskazała, że wśród osób doświadczających poważnych problemów po użyciu psychodelików około 4 proc. miało wcześniej zdiagnozowane zaburzenia neuropsychiatryczne.

Zdaniem Majicia rzeczywista skala problemu może być jednak większa. Jedną z przyczyn jest wciąż obecna w środowisku naukowym obawa przed nagłaśnianiem działań niepożądanych. Jak wyjaśnia, częściowo wynika ona z historii badań nad psychodelikami, które pod koniec lat 60. zostały mocno ograniczone przez działania organów regulacyjnych. Substancje te zaczęto wówczas postrzegać jako wyjątkowo niebezpieczne, a niektórzy naukowcy obawiają się, że ponowne zwrócenie uwagi na poważne skutki uboczne mogłoby zaszkodzić rozwijającej się dziś dziedzinie badań.

Majić przekonuje jednak, że potrzebne jest bardziej wyważone podejście. Jego zdaniem psychodeliki nie są substancjami toksycznymi ani uzależniającymi, ale jednocześnie nie można uznać ich za całkowicie pozbawione ryzyka.

Podobnie uważa Michael Silver, neurolog i dyrektor Center for the Science of Psychedelics na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Jego zdaniem dla wielu osób doświadczenia psychodeliczne mogą być niezwykle intensywne i pozytywne, a w niektórych przypadkach pomagają w pracy nad uzależnieniami czy traumą. Silver przyznaje, że zaskoczyła go informacja o powstaniu klinik specjalizujących się w leczeniu działań niepożądanych związanych z psychodelikami.

Jednocześnie uważa, że najpoważniejsze zagrożenia związane z tymi substancjami mają często charakter psychologiczny, a nie neurologiczny. Ryzyko może wzrastać, gdy osoba sięgająca po psychodeliki jest nieprzygotowana albo znajduje się w nieodpowiednim lub niebezpiecznym otoczeniu.

Dlatego, zdaniem Silvera, dalsze badania nad tzw. „set and setting”, czyli stanem psychicznym osoby przyjmującej substancję oraz warunkami, w jakich dochodzi do doświadczenia psychodelicznego, mogą odegrać istotną rolę w ograniczaniu ryzyka. Lepsze zrozumienie wpływu tych czynników na fizyczne i psychiczne konsekwencje stosowania psychodelików mogłoby pomóc zarówno w edukacji społeczeństwa, jak i w opracowaniu bardziej precyzyjnych metod leczenia.

Badania Dawn Fallik dotyczące nadzoru nad stosowaniem psychodelików zostały częściowo sfinansowane przez Centrum Pulitzera.

Źródło: scientificamerican.com

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Post Views: 30
Kategoria: Psychodeliki

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme