Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Rick i Morty – sezon 9 (2026)

Posted on 2026-08-24 by Oskar Dziki

Mój związek z serialem Rick i Morty był dość burzliwy. Dość szybko zakochałem się w nim bez pamięci, by gdzieś tak od trzeciego sezonu oglądać go już z czystego poczucia obowiązku. Co jakiś czas entuzjazm wracał, ale emocjonalny związek ewidentnie się wypalał. Do dziewiątego sezonu podchodziłem z podobnym nastawieniem. Ot obejrzę, zapomnę i nieco ponarzekam, że to już nie to, co zachwycało mnie lata temu. Jednak życie ma nieodgadnioną naturę i potrafi zaskoczyć.

Czy dziewiąta seria zatem jest powrotem do korzeni? No nie, bo ewidentnie wybrzmiewa w niej nowy kierunek, który twórcy chcą nadać swojemu dziełu. I bardzo dobrze! Bo ja właśnie oczekuję od tego serialu zgrabnego balansowania na akcji, szalonych konceptach science fiction, klozetowym humorze i tonie egzystencjalnego bólu, z jakim na różnych poziomach radzić sobie musi każdy z nas. W skrócie – więcej filozofii i życiówki, mniej ciągłego odnoszenia się do popkultury czy próbie parodiowania popularnych trendów.

Alkoholik i genialny naukowiec Rick Sanchez, któremu głosu po odejściu Justina Roilanda w 2023 roku użycza Ian Cardoni, oraz jego wiecznie niezdarny wnuk Morty Smith, w którego wciela się Harry Belden, powracają, by przeżyć kolejną serię szalonych przygód w kosmosie i w ogóle w całym, kolorowym multiwersum. Niezależnie od tego, czy stawką jest ocalenie życia, jakie znamy, czy rozwiązanie pozornie błahego rodzinnego sporu, ta dwójka zawsze znajdzie pretekst, by wciągnąć siebie i swoich bliskich w kolejne absurdalne perypetie.

Pod wieloma względami dziewiąty już sezon Rick i Morty działa z tych samych powodów, dla których serial sprawdzał się, przeważnie, przez wszystkie poprzednie serie. Twórcy w sprytny i pomysłowy sposób sięgają po dobrze znane motywy science fiction, a przedstawiane historie zazwyczaj mają realną stawkę, jednocześnie nie traktując siebie zbyt poważnie. Scenariusz jest przy tym znacznie inteligentniejszy, niż serial tego typu właściwie musiałby być, choć niekoniecznie w taki sposób, w jaki chcieliby wierzyć jego najbardziej zagorzali i, delikatnie mówiąc, osobliwi fani.

Powracają tu także znani z wcześniejszych sezonów antagoniści, w tym Snowball, pies Morty’ego. Sezon 9 nie opiera się jednak nadmiernie na nostalgii i wprowadza kilka zapadających w pamięć nowych postaci, takich jak młody mistrz kung-fu Liu Sin, android Reese oraz „Ted”. Ten ostatni jest technicznie rzecz biorąc Rickiem, który celowo co roku wymazuje sobie wspomnienia, aby móc beztrosko spędzać wakacje na innej planecie. Kiedy Ted odkrywa prawdę, buntuje się niczym bohater Rozdzielenia (2022-), co nie kończy się dobrze ani dla niego, ani dla Ricka. Nie jest to zresztą jedyny moment w tym sezonie, gdy Rick staje do walki z samym sobą.

W odcinku Erickerhead głowa Ricka zostaje oddzielona od jego ciała. Obie jego części pozostają równie destrukcyjne i szybko dochodzą do wniosku, że w końcu może pozostać tylko jedna. Co ciekawe, zarówno głowa, jak i ciało Ricka okazują jednak znacznie więcej czułości wobec Morty’ego i Summer. Empatia, która jest zdecydowanie motywem przewodnim tego sezonu, odgrywa ważną rolę również w Rickuiem Mort a Dream, w którym Morty zaczyna poszukiwać emocjonalnego haju po tym, jak Rick wystawia go na działanie „przyjaznego” pasożyta. Z kolei Salute Your Morts oferuje zupełnie inny rodzaj odlotu, gdy dorośli przypadkowo natrafiają na potencjalnie niekończący się obcy narkotyk. To zmusza nieodpowiedzialnych dotąd Morty’ego i Summer do wejścia w rolę dojrzalszych członków rodziny.

I takiej zabawy rolami społecznymi, emocjami czy schematami myślowymi jest tutaj cała masa. Premierowy odcinek, zatytułowany There’s Something About Morty, od razu nadaje sezonowi odpowiedni ton. Zamiast po prostu wrzucać Ricka i Morty’ego w kolejną katastrofę o absurdalnych rozmiarach, skupia się na samotności Ricka oraz relacjach Morty’ego z innymi. To bardzo trafny punkt wyjścia. Serial zawsze był zresztą najlepszy wtedy, gdy międzywymiarowe szaleństwo łączyło się z czymś małym i bardzo ludzkim, niepewnością, ego, nudą, urazą, żalem czy potrzebą bycia dostrzeżonym. To również bardzo smutny w swym wydźwięku obraz uzależnienia, ukazania zarówno jego destrukcyjnej strony, jak i motywacji, która zmusza nas do sięgnięcia po butelkę.

Pod względem wizualnym 9. sezon Ricka i Morty’ego jest żywiołowy, dziwaczny i bardziej emocjonalnie osadzony, niż mogłyby sugerować jego najbardziej szalone momenty. Nie jest to próba wymyślenia serialu na nowo. I wcale nie musi nią być. Sezon działa właśnie dlatego, że traktuje dorobek i charakterystyczne dziedzictwo serii jako narzędzie, a nie ograniczenie. Zachowuje absurd międzywymiarowych podróży, dosadny humor i możliwości, jakie daje nurt science fiction, jednocześnie dając bohaterom wystarczająco dużo przestrzeni, by stali się czymś więcej niż tylko nośnikami kolejnych żartów. I ten kierunek, który przecież był w serialu od początku, nieco umykając na bok w środkowych sezonach, mi bardzo, bardzo pasuje.

Oryginalny tytuł: Rick and Morty

Produkcja: USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: hbomax.com

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Post Views: 61
Kategoria: Serial

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme