Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Zjawiska paranormalne
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

The Bloodstained Lawn (1973)

Posted on 2026-08-202026-08-27 by Oskar Dziki

Siadając do Il prato macchiato di rosso (z angielskiego The Bloodstained Lawn) z 1973 roku, spodziewałem się przede wszystkim średniej klasy giallo z absurdalnym, wampirycznym motywem przewodnim. I rzeczywiście, początek filmu może sugerować, że właśnie z czymś takim będziemy mieli do czynienia. Z czasem okazuje się jednak, że twórcy mają ambicje zdecydowanie większe, choć niekoniecznie przekładają się one na jakość samego filmu.

W pewnym momencie The Bloodstained Lawn zaczyna przypominać posthipisowski, mocno podszyty lewicowym komentarzem do ówczesnej rzeczywistości politycznej manifest artystyczny, który nieoczekiwanie skręca w stronę dziwacznego science fiction. Wszystko to zostaje dodatkowo wymieszane z wampirycznym horrorem, erotyką i odrobiną narkotycznej psychodelii. Brzmi intrygująco, i trzeba przyznać, że sam pomysł jest zdecydowanie ciekawszy niż jego realizacja.

Młody hipis Max (George Willing) wraz ze swoją bezimienną dziewczyną (Daniela Caroli) przemierzają kraj autostopem. W pewnym momencie zabiera ich do swojego sportowego samochodu milczący i sprawiający dość chłodne wrażenie Alfiero (Claudio Biava). Początkowo mężczyzna nie wzbudza szczególnego zaufania, jednak niespodziewanie proponuje parze nocleg u swojej siostry. Kiedy docierają na miejsce, Max i jego towarzyszka szybko odkrywają, że dom Niny (Marina Malfatti) jest równie osobliwy jak jego mieszkańcy. Kobieta gości już całkiem nietypową grupę lokatorów — cygankę (Barbara Manzano), wiecznie pijanego mężczyznę (Lucio Dalla) oraz prostytutkę Valentinę (Dominique Boschero). Każda z tych postaci zdaje się skrywać własną historię, a atmosfera domu od początku jest daleka od normalności.

Jeszcze bardziej osobliwy okazuje się mąż Niny, doktor Antonio Genovese (Enzo Tarascio). Ekscentryczny naukowiec wyróżnia się oryginalnymi stylówkami i większość czasu spędza na konstruowaniu dziwacznych, mechanicznych zabawek lub instalacji artystycznych. Z pozoru niewinna i przypadkowa zbieranina mieszkańców zaczyna z czasem tworzyć coraz bardziej niepokojącą atmosferę…

Największym atutem filmu pozostaje bez wątpienia jego absurdalna koncepcja. Mamy tu retrofuturystycznego robota, który pobiera krew z ludzkich ofiar, a następnie pozyskany w ten sposób materiał wykorzystywany jest… w sektorze gastronomicznym. To jeden z tych pomysłów, które są tak niedorzeczne, że aż trudno odmówić im uroku. Szkoda tylko, że twórcy nie potrafili wycisnąć z niego więcej. Potencjał na groteskowy, krwawy i naprawdę odjechany horror był ogromny. Zamiast tego dostajemy sporo nużących dialogów, quasi-erotycznych sekwencji i scen, które próbują budować psychodeliczny klimat, ale zazwyczaj robią to dość zachowawczo. Paradoksalnie właśnie tej psychodelii chciałoby się tutaj więcej. Film momentami sprawia wrażenie, jakby bał się w pełni wykorzystać własną absurdalność. Przy takiej historii można było przecież pozwolić sobie na znacznie więcej.

Nie oznacza to jednak, że The Bloodstained Lawn jest całkowicie pozbawione uroku. Wręcz przeciwnie — jest w tym wszystkim pewien specyficzny, kiczowaty wdzięk. To kino, które zdecydowanie nie mieści się w jednej gatunkowej szufladzie i właśnie dzięki temu potrafi zainteresować. Giallo miesza się tutaj z horrorem, science fiction, erotyką, kontrkulturowym komentarzem i polityczną alegorią, tworząc osobliwy koktajl, który nawet jeśli nie zawsze działa, to przynajmniej trudno pomylić z czymkolwiek innym.

Co ciekawe, kontrkulturowa wymowa filmu nie zestarzała się aż tak bardzo, jak można byłoby się spodziewać. Motyw dosłownie krwiożerczych kapitalistów żerujących na ludziach wykluczonych czy znajdujących się na marginesie społeczeństwa jest na tyle uniwersalny, że nawet po ponad pięćdziesięciu latach pozostaje czytelny. Oczywiście sposób, w jaki film przedstawia te kwestie, jest mocno osadzony w realiach swojej epoki, ale sama idea nadal potrafi wybrzmieć.

The Bloodstained Lawn to więc przede wszystkim ciekawostka, film równie ekscentryczny, co niekonwencjonalny. Nie jest to z pewnością pozycja obowiązkowa dla każdego fana włoskiego kina gatunkowego, a tym bardziej film, który bez większych zastrzeżeń można polecić szerokiej publiczności. Jeśli jednak ktoś lubi grzebać głębiej w mniej oczywistych zakamarkach włoskiego horroru i kina eksploatacji, zdecydowanie warto dać mu szansę. Nie dlatego, że jest to zapomniane arcydzieło. Raczej dlatego, że jest to jeden z tych osobliwych filmów, przy których co jakiś czas można pomyśleć: „Kto w ogóle wpadł na taki pomysł?”. A w przypadku włoskiego kina gatunkowego z lat 70. samo to bywa wystarczającą rekomendacją.

Oryginalny tytuł: Il prato macchiato di rosso

Produkcja: Włochy, 1973

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Oskar Dziki
Oskar Dziki

Nie znam się na niczym, ale chętnie dorzucę swoje trzy grosze!

Post Views: 44
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. Ice Cream Man (2026) - Wildweekly.pl - Straszny film (2026)2026-08-26

    […] nawet, że Ice Cream Man jest znacznie bardziej kompetentną parodią gatunku niż tegoroczny Straszny film […]

  2. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  3. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme