Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

A Cold Night’s Death (1973)

Posted on 2026-08-052026-08-05 by Andrzej Kownacki

Obraz Coś (1982) Johna Carpentera uchodzi już dzisiaj za prawdziwą klasykę gatunku horroru. Z tego, co nam wiadomo, w momencie premiery produkcja nie została należycie doceniona, lecz wraz z biegiem lat film zyskał sobie status dzieła kultowego. Stało się tak między innymi dzięki klaustrofobicznej atmosferze zaszczucia. Ważną rolę w tym procesie miała lokacja, a mianowicie antarktyczne pustkowia.

Mała grupa ludzi odcięta od świata to idealny punkt wyjściowy do snucia jakichś strasznych opowieści. Coś nie było jednak pierwszym filmem grozy, który wykorzystał ów patent. W 1973 roku bowiem premierę miał obraz A Cold Night’s Death znany także jako The Chill Factor. Akcja tego stworzonego na potrzeby telewizji dzieła ma właśnie miejsce na osamotnionej stacji badawczej. Wprawdzie nie na Antarktydzie, ale w Arktyce, lecz punkt wyjściowy jest ten sam.

Robert Jones (Robert Culp) i Frank Enari (Eli Wallach) to dwaj naukowcy. Zostają oni wysłani do bazy naukowej znajdującej się na kole podbiegunowym. Ich poprzednicy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Obiektem badań naukowych są wzorce zachowań małp. Na stacji w klatkach uwięzionych jest kilkanaście osobników różnych gatunków, a ludzie monitorują ich pod różnymi względami.

W sumie nie jest to jasno wyjaśnione, ale coś tam zapisują. Wielką tajemnicę stanowi oczywiście śmierć poprzednich opiekunów małp. Jones i Enari próbują mimo to normalnie funkcjonować. Rozdzielają z pewną trudnością między siebie obowiązki takie jak gotowanie i sprzątanie. Szybko jednak orientują się, że na stacji coś się nie zgadza, a kluczem wydają się zwierzęta, które jakby wyczuwają jakiś rodzaj złej energii.

Zobacz cały film poniżej:

W filmie grają właściwie tylko dwaj ludzie, czyli Robert Culp oraz Eli Wallach. Zwłaszcza to drugie nazwisko powinno być dobrze znane wszelkim kinomanom. Jest to bardzo charakterystyczny aktor, który zawsze oferował wysoki poziom rzemiosła w produkcjach, w jakich występował. Nie inaczej jest w przypadku A Cold Night’s Death.

Postać, jaką kreuje, czyli Frank Enari jest dobroduszny i być może nieco naiwny, ale także mniej zrównoważony niż jego partner Robert. Jest bardziej podatny na stres, a cała zaistniała sytuacja szybciej zaczyna się na nim odbijać. Źle znosi alienację i zbyt dużą ilość wolnego czasu. Jego kompan zaś jest z pozoru oazą spokoju. Nie jest zachwycony swoim zadaniem, ale dzielnie je znosi i stara się przetrwać bez większych kłopotów aż do końca misji. Nie chce się angażować i nie wierzy, że na stacji dzieje się coś dziwnego.

A dzieje się tam zaiste coś podejrzanego. W powietrzu unosi się jakiś trudny do określenia nastrój grozy. Można to zrozumieć, ja na pewno nie chciałbym być uwięziony z bandą rozwrzeszczanych małp w jakiejś zabitej dechami dziurze na Arktyce. Jak wspominałem, to właśnie małpiszony zdają się kluczem do zrozumienia zagadki, jaka spowija placówkę. Reżyser umiejętnie tworzy tu klimat mroku i izolacji.

Podobnie jak w Coś mamy tu do czynienia z rosnącą atmosferą psychozy, która udziela się najpierw jednemu, a potem drugiemu bohaterowi. Jak widać, izolacja w kinie na ogół prowadzi do paranoi i powolnego pogrążania się w szaleństwie. Oprócz walki z niewidzialną, wszechmocną siłą, mamy tu również do czynienia z konfliktem ludzkich charakterów i postaw. Najbardziej zaś pamiętnym momentem filmu jest sam finał, kiedy to następuje pewna przerażająca scena. To dzięki niej trafiłem właśnie na „A Cold Night’s Death” i na pewno nie żałuję, że znalazłem czas na jego seans.

Oryginalny tytuł: A Cold Night’s Death

Produkcja: USA, 1973

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Andrzej Kownacki
Andrzej Kownacki
Post Views: 147
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme