Skip to content
Wildweekly.pl
Menu
  • Blog
  • Film
  • Serial
  • Kryptozoologia
  • Książka
  • Muzyka
  • Psychodeliki
  • Kosmos
Menu

Ból istnienia na ekranie – animacje Roberta Morgana

Posted on 2026-08-212026-08-21 by Andrzej Kownacki

Love hurts. Ale life też hurts. Ogólnie życie boli. Wszystko boli. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jest to tak zwany ból istnienia. Występuje on, gdy przechodzimy jakiś kryzys egzystencjalny, jakąś formę depresji albo gdy mamy złamane serce. Powody mogą być różne. Przybiera on różne formy, nie jest widoczny gołym okiem, ale może mieć swoje odbicie też w zdrowiu fizycznym.

Jeśli chodzi o film, to idealnym środkiem ukazania bólu istnienia zdaje się body horror. Ten specyficzny podgatunek kina grozy łączy w sobie zwykłą obrzydliwość z metaforycznym ukazaniem silnego dyskomfortu związanego z codziennym funkcjonowaniem. Twórcą, którego można wyróżnić jako przedstawiciela nurtu, jest brytyjski animator Robert Morgan, który już ponad 20 lat katuje widzów swoimi pracami.

Morgan jest Anglikiem i jest to prawdopodobnie jego jedyna wada. Sprawdził się jako twórca krótkich animowanych filmów, które popularność zdobyły głównie w Internecie, ale także na licznych festiwalach. Autor dostał w sumie kilkadziesiąt nagród w różnych miejscach, ale największym jego sukcesem jest uznanie publiki. Ja zaliczam się do fanów jego twórczości, chociaż mam raczej delikatny żołądek i nie jestem wielkim miłośnikiem obrzydlistwa.

Mimo to jakoś tak się złożyło, że trafiam na podobne produkcje i zapisuje je sobie w ulubionych. Twory Morgana zasługują na uwagę, ponieważ są oryginalne oraz kreatywne. Posiadają również szczyptę angielskiego humoru i przede wszystkim są perfekcyjnie wykonane. Poziom precyzji oraz pracy włożonej w powstanie każdego kadru jest godny uznania każdego kinomana, czy krytyka. Autor ewidentne posiada swój własny charakterystyczny styl, który łatwo rozpoznać od pierwszych minut.

Dzieła Morgana są, jak wspomniałem wielce oryginalne, jednak nawet i w nich możemy odnaleźć liczne inspiracje innymi twórcami. Na pierwszy rzut oka widać tu wpływ Davida Lyncha, zwłaszcza jego Głowy do wycierania (1977). Inny twórca, którego wpływy można znaleźć w produkcjach Brytyjczyka to słynny Jan Svankmajer. Ten bardzo stary, wesoły Czech zapisał się w annałach kina swoimi sugestywnymi animacjami i podobnie jest w przypadku Morgana. Jego prace również rzucają wyzwanie widzowi nawet w większym stopniu, gdyż są bardziej niekomfortowe. Oprócz tych dwóch można także u Morgana odnaleźć ślady takich animatorów jak, chociażby bracia Quay. Anglik stosuje technikę poklatkową dla tworzenia swoich często chorych wizji.

Wśród nich wymienić można The Separation, opowiadający o rozdzielonych braciach syjamskich, którzy postanawiają znów się złączyć. Już sam ten opis powinien sugerować liczne atrakcje i rzeczywiście obraz nie zawodzi. Jednym z bardziej znanych dzieł Morgana jest The Cat with Hands, czyli krótki horrorek utrzymany nieco w stylistyce Edgara Allana Poe. Wyróżnia się między innymi tym, że grają w nim prawdziwi aktorzy. Tak samo jest w przypadku Stopmotion oraz Invocation, gdzie również udział biorą prawdziwi ludzie.

Oba szybko przeradzają się w prawdziwy horror, w którym nieożywione przedmioty zyskują życie i podążają z morderczym zamiarem za ludźmi, swoimi do niedawna bogami. Najbardziej jednak znaną produkcją Morgana jest, jak się wydaje Bobby Yeah, czyli szalona podróż do surrealistycznego świata, w którym pewien osobnik przechodzi prawdziwą drogę przez mękę, od oprawcy, po rodziciela. Ta animacja, jak i wszystkie inne autorstwa Roberta Morgana przypominają jakiś sen na jawie. Jego koszmarne wizje wsparte pomysłowym i nienagannym wykonaniem gwarantują udany seans oraz pozostanie w pamięci widzów na lata, budząc dyskomfort, ale także jakiś dziwny rodzaj satysfakcji.

Andrzej Kownacki
Andrzej Kownacki
Post Views: 23
Kategoria: Film

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty

  1. admin - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Dziękuję! :)

  2. Poncjusz - Martwe zło: Ogień (2026)2026-07-16

    Super recenzja, dzięki za znakomity opis✋

Kontakt

Mail: oskardziki@gmail.com

https://www.facebook.com/WildWeekly

© 2026 Wildweekly.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme