Dark Water (2002)

Niedawno czytając w internecie o nierozwiązanych sprawach kryminalnych, natknąłem się na film Dark Water autorstwa Hideo Nakaty, o którym napisałem ostatnio recenzje za sprawą jego genialnego The Ring – Krąg (1998). Najwidoczniej los chciał, abym przyjrzał się kolejnej pracy Japończyka, więc bez chwili namysłu zabrałem się do oglądania.

Akcja dzieła pana Nakaty przenosi nas do Japonii w pierwszej połowie lat 90. tych. Poznajemy wtedy naszą główną bohaterkę Yoshimi. Kobieta przechodzi właśnie trudny okres w swoim życiu. Rozwodzi się z mężem i walczy o prawo do opieki nad córką. Do tego wszystkiego, zdana wyłącznie na siebie, musi rozpocząć swoje życie na nowo. W pobliskim bloku wynajmuje małe, z pozoru przytulne mieszkanie. Niestety po kilku dniach z sufitu zaczyna przeciekać woda…

Nakata w swoim filmie, na podstawie powieści Koji Suzuki, podobnie z resztą jak w Ringu, nie stosuje tanich sztuczek do straszenia widza. Reżyser przeprowadza nas przez swoją mokrą historię ze znaną już delikatnością i wyczuciem. Dark Water bowiem to nie tylko opowieść o Yoshimi i jej córeczce, to przede wszystkim opowieść o życiu, a także o matczynej miłości, w którą zostają wciągnięte wątki paranormalne. Tytułowa woda nie opuszcza nas nawet na krok, ciągle podążając za naszymi bohaterami. Niezwykle ważna jest jej liczna symbolika, zależna od tego, co aktualnie dzieje się na ekranie. Woda reprezentuje w tym filmie wiele rzeczy: od chaosu, który panuje w życiu Yoshimi, przez prąd życia, któremu kobieta musi się oddać, aż po odrodzenie ciała i duszy, rozumiane jako zaznanie ostatecznego spokoju. Nakata w ten sposób buduje swój ponury, klaustrofobiczny klimat sprawiając, że nawet odkręcenie kranu może wywołać u widza nierozumiany wcześniej dyskomfort.

Warto również zwrócić uwagę na świat, w jakim żyje Yoshimi. Ciemne, obskurne budynki, brak jakiejkolwiek zieleni, kobieta sama z córką pośrodku zalanej deszczem, betonowej dżungli. Jedynym miejscem, w którym widzimy jakieś cieplejsze barwy, jest jej mieszkanie, które paradoksalnie w kontekście całej historii nie jest miejscem bezpiecznym, a wręcz przeciwnie. Od samego początku można zauważyć, jak Nakata stara się przedstawić to miejsce, najpierw jako wyidealizowane schronienie, nowy początek w życiu bohaterów, by kilka minut później zacząć tworzyć na suficie kapiące krople wody – intruza, który już niedługo wywróci ich życie do góry nogami.

Warstwa wizualna wypada w filmie naprawdę dobrze. Współpracujący z Nakatą, Jun’ichirô Hayashi, znany, chociażby z Ringu, zadbał o świetne zdjęcia. Jego praca bardzo przypadła mi do gustu w serii o zabójczej kasecie, jednak tutaj sprawdza się jeszcze lepiej. Każda scena w filmie może służyć jako swego rodzaju pocztówka. Hayashi równie dobrze operuje barwą, czasami zestawiając żywe, kontrastujące kolory z szarą rzeczywistością.

Na duże brawa natomiast zasługuje wcielająca się w Ikuko – córkę Yoshimi, Rio Kanno, która mając zaledwie kilka lat swoją kreacją ukradła cały film. Ostatnio chwaliłem za grę Rikiya Otaka, ale to, co ta dziewczynka tutaj zrobiła sprawia, że dłonie same składają się do oklasków. Jej postać jest niesamowicie sympatyczna. Doskonale łączy dziecinną niewinność z obecną wokół niej makabrą.

Hideo Nakata po raz kolejny zachwycił mnie swoim filmem. Dark Water to dzieło wielowymiarowe, gdzie pod płaszczykiem historii o duchach poruszane są ważne tematy społeczne. To także obraz, który każdy z nas może zinterpretować na swój własny sposób. W głębi duszy wszyscy jesteśmy Yoshimi.

Oryginalny tytuł: Honogurai mizu no soko kara

Produkcja: Japonia, 2002

Dystrybucja w Polsce: Kino Świat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *