Piękna i potwór (1978)

Piękna i Bestia to jedna z tych uniwersalnych baśni, których interpretacje możemy znaleźć na każdej szerokości geograficznej. I choć jej najpopularniejsza wersja to dzieło Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve z 1740 r., podstaw możemy szukać jeszcze wcześniej, w ludowych podaniach i bajaniach. Ale my dziś nie o antropologii a o filmie, i to nie byle jakim, bo nakręconej w Czechosłowacji schyłku lat 70. Pięknej i potworze Juraja Herza.

Wielu czechosłowackich reżyserów, którzy rozkwitli na nowej fali wywołanej przez Praską Wiosnę, wkrótce zaczęło walczyć o swojej kariery po tym, jak państwo zaczęło przejmować większą kontrolę nad krajową produkcją filmową. Juraj Herz, który niepokoił władze takimi filmami jak Palacz zwłok (1968) i Morgiana (1972), zdołał jednak utrzymać się w branży i ostatecznie dać jej naprawdę barwną karierę. Tak jak i w ówczesnym PRL-u, Herz odkrył, że może przemycić swój komentarz do rzeczywistości pod peleryną kina fantastycznego, które władza postrzegała za kierowany stricte do dzieci.

Oczywiście wizja Herza na tę klasyczną baśń zdecydowanie nie powinna być puszczana dzieciom! Wszystko tutaj utrzymane jest w atmosferze mrocznego gotyku, znamiennego dla produkcji grozy brytyjskiej wytwórni Hammer Film Productions. Już sam początek, gdzie widzimy karawanę przemierzającą leśny trakt przyprawić może o ciarki. Jest ponuro, wszystko osnute jest mgłą, a złowieszcza partytura Petera Hapki podkręca tylko wyciągnięty rodem z sennego koszmaru klimat. A później, uwierzcie mi, jest tylko lepiej.

Następny widokiem, jakim Herz raczy naszą percepcję, jest sekwencja, w której chłopki zabijają i oprawiają zwierzęta na ucztę wystawioną z powodu zaślubin córek pewnego bogatego kupca. I tu poznajemy Julię (Zdena Studénková), najmłodszą z córek lokalnego burżuja, które jest ofiarą permanentnych drwin ze strony swoich starszych sióstr. Jednak akcja zawiązuje się na dobre wtedy, kiedy w gęstym lesie wspomniana już karawana zostaje zaatakowana przez potwora. Handlarz traci na zniszczonym transporcie i rusza odszukać swoją należność w ciemnej kniei.

Filozofia filmu jest całkowicie podległa konwencji, dlatego też metafory są tutaj aż nadto proste i czytelne. Piękną jest oczywiście Julia, potworem jest… tu nie będę psuł Wam potencjalnej zabawy. Powiem tylko, że bestią tutaj jest tajemniczy, posiadający cechy drapieżnego ptaka potwór o rozwidlającej się osobowości, który przejawia pociąg zarówno do zwierzęcej przemocy, jak i estetycznego piękna. To wiecznie udręczona dusza, zawstydzona swoim fizis i nękana nieposkromionym apetytem na ludzkie mięso. Wiadomo kto zakocha się w kim i jaki wymiar przybierze ta relacja.

Jednak Pięknej i potwora nie ogląda się moim zdaniem dla kontekstowej historii a dla klimatu, jaki wylewa się z ekranu. Jeśli wierzyć źródłom, budowa scenografii zajęła ekipie aż trzy miesiące wykorzystując największą przestrzeń studyjną Barrandova – jednego z największych planów filmowych w Europie. Były to wszystko tak drogie, że studio poprosiło Herza o nakręcenie dwóch filmów naraz na tych samych planach, aby łatwiej pozyskać koszty. Na szczęście Herz miał pod ręką scenariusz do Deváté srdce (1978) i zrobił to, o co go poproszono. Jeśli po raz kolejny wierzyć internetowi, rano kręcił opisywany tutaj film, a popołudniami ten drugi.

Ten cały mrok, sporadyczna brutalność i dużo, dużo psychodelicznych sekwencji sprawia, że spojrzenie na tę wyświechtaną historię okiem Herza jest naprawdę odświeżające. Osadzenie znanej nam bajki w takich bardzo surowych, koszmarnych wręcz realiach przynajmniej dla mnie wznosi ją na jakiś nieosiągalny dla wielu poziom dojrzałości. Nie wiem, czy to ta środkowoeuropejska wrażliwość, czy pewna przekorność reżysera, który upornie i wbrew ówczesnej władzy chciał stworzyć rasowe kino grozy. Fajnie też koresponduje on z pierwotną istotą baśni braci Grimm czy Hansa Christiana Andersena, po freudowsku dotykając tematyki seksu i ludzkiej świadomości.

Mimo prosto opowieści, wiele jest tutaj miejsca na domysły i własne interpretacje. Czy to było w interesie twórcy? Myślę, że tak, bo Piękna i potwór jest jak jakiś koszmarny sen, o którym chcemy pamiętać, ale niekoniecznie szukać w nim jakiejś logiki czy wytłumaczenia. To klasyczna baśń kierowana głównie dla tych, którzy szukają w kinie opartej w pewnym stopniu na transgresji, odważnej wizji jego twórcy. I pod tym względem jest to film wręcz idealnie wpisujący się w te ramy. A jeśli już chcecie sięgnąć po dzieło Herza bez dopowiadania sobie filozofii, to niech impulsem będzie fakt, że nie wygląda on jak nic innego, co do tej pory poznaliście!

Oryginalny tytuł: Panna a netvor

Produkcja: Czechosłowacja, 1978

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.