Creepshow (2020-)

W 1982 roku ukazała się kultowa już antologia grozy napisana przez Stephena Kinga i wyreżyserowana przez George’a Romero – dwie ikony horroru. Kiedy ogłoszono, że ukochane przez wielu Creepshow powraca w formie serialu, fani nie kryli jednoczesnego podekscytowania i niepokoju. Bo czy współcześni twórcy będą wstanie uchwycić ducha filmu sprzed prawie 30 lat? Próbę zmierzenia się z legendą podjęła amerykańska platforma streamingowa Shudder, a nad Wisłą 12-odcinkowy serial możemy oglądać dzięki uprzejmości stacji AMC.

Choć trudno jest napisać o składającej się z 12 zupełnie innych historii antologii w jednolitym tekście, postanowiłem opisać po prostu odcinki, które mi najbardziej przypadły do gustu. Oczywiście pozwoli to również zachować również efekt zaskoczenia przy obejrzeniu wszystkich epizodów! Każdy z nich otwiera znany wszystkim fanom kina grozy Creep a także stylizowane na komiks z epoki intro.

1. Gray Matter

Być może twórcy serialu świadomie umieścili ów odcinek na początku zabawy i pokazali go przedpremierowo, bo to naprawdę dobra rzecz! Wyreżyserowany przez Grega Nicotero – gościa odpowiedzialnego za serial The Walking Dead (2010-) – epizod to historia dwóch weteranów, którzy trafiają do posępnego domostwa nadużywającego agresji alkoholika. W tle cały czas pada rzęsisty deszcz, a niepokojące sygnały radiowe dają do zrozumienia, że coś jest nie tak z lokalną pogodą. Gray Matter to jeden wielki hołd dla filmu z 1982 roku i zarazem naprawdę niezła metafora problematyki przemocy domowej! Jednak największe wrażenie robią tutaj efekty praktyczne, design potwora i ogólna atmosfera. Dobrze zrobiona przystawka przed kolejnymi daniami i zgrabna krótkometrażówka sama w sobie.

2. Bad Wolf Down

Napisany i wyreżyserowany przez Roba Schraba, człowieka odpowiedzialnego za animację Straszny dom (2006), to hołd dla klasyków pokroju Amerykańskiego wilkołaka w Londynie (1981), Skowytu (1981) oraz Atak na posterunek 13 (1976). W skrócie grupa nazistów próbuje zdobyć budynek, w którym zaszył się oddział amerykańskich żołnierzy. Dzielni Jankesi, wiedząc, że nie podołają siłom wroga, dają się ugryźć przetrzymywanemu w środku wilkołakowi. Ekstrawaganckie efekty specjalne, dużo serca i krwi, tak w skrócie można opisać drugi epizod Creepshow. Co prawda jest tutaj miejsce na czarny niczym smoła humor, jednak całość mocno trzyma się swoich horrorowych korzeni. W przeciwieństwie do poprzednika nie znajdziemy tutaj jakichś metafor czy drugiego dna. To po prostu podlana juchą i gęstą atmosferą rozwałka, która zwala z nóg z siłą dorosłego wilkołaka. A te wyglądają tutaj naprawdę dobrze! Zamiast wygenerowanych w komputerze maszkaronów postawiono na praktyczne kostiumy i poruszane mechanicznie kukły (pamiętacie świetne Dog Soliders (2002)?). Jako ciekawostkę mogę nadmienić, że w epizodzie tym pojawia się Jeffrey Combs, aktor znany głównie z legendarnego Reanimatora (1985).

3. The Man in the Suitcase

Kolejna opowieść rzuca nas wprost w perypetie pewnego studenciaka, który po powrocie do domu z podróży odkrywa, że jego odebrana na lotnisku walizka nie jest pełna brudnych ciuchów, a w jej środku znajduje się… pokrzywiony i złożony w kostkę mężczyzna. Po nieudanej próbie wyciągnięcia zawartości, która mimo swojej sytuacji skłonna jest do żartów, chłopak zauważa, że ów mężczyzna potrafi pluć złotymi monetami za każdym razem, kiedy poczuje ból. Następnego dnia była dziewczyna naszego bohatera oraz jego współlokator przystępuje do wykonania serii tortur na swojej ofierze w celu szybkiego zastrzyku gotówki. Mimo że cały pomysł na odcinek wręcz ocieka absurdem, jest to jeden z mroczniejszych i bardziej brutalnych segmentów Creepshow. Co więcej, stawia on pytanie, co sami widzowie zrobiliby w podobnej sytuacji? Czy jesteśmy zdolni do wyrządzania krzywdy w celu wzbogacenia się? Nie jest to co prawda oryginalna lekcja, a wnioski z niej są elementarne. Docenić za to należy pomysł, w jaki twórcy ubrali całą tę naukę.

4. Skincrawlers

Pomimo że ten odcinek jest prosty jak rozciągnięta pijawka, stanowi on wręcz idealny przykład tego, jak powinien wyglądać krótkometrażowy horror! Nagromadzenie energii, z jaką twórcy opowiadają tę banalną satyrę na kult bycia fit, jest wręcz przyjemnie przytłaczająca. Mamy więc innowacyjną metodę odchudzania, polegającą na użyciu znalezionych w amazońskiej dżungli węgorzy, które przyczepiwszy się do ciała wysysają z niego cały tłuszcz. Jak łatwo się domyślić, w całym tym jakże pięknym zabiegu znajdzie się haczyk, który korporacyjne głowy przeoczyły w swej żądzy pieniądza. Ze względu na czas trwania odcinka, tajemnica zostaje ujawniona dość szybko i widz może delektować się finezyjną orgią krwi i wijącego się wszędzie robactwa. To chyba najbardziej obrzydliwy epizod w całym Creepshow i dla widza o niewyrobionym żołądku może okazać się nie do przełknięcia (hehe).

5. By The Silver Water of Lake Champlain

Nie ukrywam, że finalny odcinek pierwszego sezonu nakręcony przez legendę branży Toma Saviniego to mój zdecydowany faworyt. Oparty na opowieści Joego Hilla o tym samym tytule segment opowiada historię młodej dziewczyny, która nie cofnie się przed niczym, aby udowodnić istnienie lokalnej legendy, Champa. Ten amerykański kuzyn Nessie stanowi prawdziwe zagadnienie z zakresu kryptozoologii i być może żywy dowód na to, że nie wszystkie dinozaury wyginęły. Wiele lat wcześniej jej ojciec utonął, próbując dowieść istnienia potwora, a teraz dziewczyna zmaga się z piekłem, jakie zgotował jej nowy partner matki. I choć praktyczne efekty dotyczące samego potwora dają naprawdę przerażający efekt, największy strach płynie od strony domowych relacji głównej bohaterki. Odcinek ten skupia się bardziej na ludzkich emocjach, niż prehistorycznej bestii sprawiając, że Savini z gracją porusza się w okalającej jezioro mgle. Stanowi on fantastyczne zwieńczenie serialu, który trzyma poziom zarówno od strony różnorodności zawartych w nim opowieści, efektów specjalnych hołdujących epoce VHS i serca, które wlali w niego poszczególni twórcy.

Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia po Creepshow! Łyknięcie serialu w całości może przypominać jedzenie ładnie zapakowanej bombonierki. Nie wszystkie elementy mogą nam smakować, ale to w końcu czekolada!

Dystrybucja w Polsce: AMC 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *