Big Freaking Rat (2020)

W pierwszych minutach niskobudżetowego Big Freaking Rat jeden z szukających okazji autostopowiczów krzyczy “Oh, daj spokój!“. Niestety, to samo ciśnie się na usta podczas praktycznie całego seansu. Oczywiście, trzeba przymknąć oko na to, że jest to zrobiona za grosze parodia i raczej trudno w niej doszukiwać się jakichkolwiek walorów, oprócz czystej zgrywy.

Z pomocą swojego siostrzeńca Dylana (Caleb Thomas) i siostrzenicy Naomi (Cece Kelly), strażnik leśny Brody (Scott C. Roe) przygotowuje się do otwarcia nowego kempingu. Z początku wszystko przebiega zgodnie z planem, a okolica wydaje się nader spokojna. Niestety, w lesie czai się olbrzymi, wychodowany na toksycznych odpadach szczur, który właśnie rozpoczyna polowanie.

Początkowo międzypokoleniowa interakcja między Brodym a jego siostrzeńcami jest nawet zabawna. Wkrótce jednak staje się irytująca i absurdalna. Do tego wchodzi tutaj krytyka współczesnej technologii z gwiazdami YouTube. Irytacja sięga zenitu, kiedy jesteśmy zmuszeni oglądać na siłę wepchane, mające na celu wydłużenie ekranowego czasu wstawki ze śpiewającymi dzieciakami.

A potem następuje kolejne potknięcie twórców. Nagle na pierwszy plan wchodzi grupa bardzo stereotypowych gangsterów o nazwisku De Stefanos (którzy ze zmęczeniem w głosie wypowiadają dialogi w stylu Tarantino) torturujących domniemanego donosiciela. To „szczur” powtarzają wielokrotnie. Więc jest to oczywisty żart… I to jaki śmieszny…

Ale największą bolączką jest rzadka obecność tytułowego gryzonia na ekranie. Tak naprawdę w całym jego szczurzym majestacie widzimy go tylko w końcówce filmu. Przez większą część jego ataki obserwujemy z perspektywy paszczy, przez co trudno tak naprawdę ocenić nam jego rozmiary. W finale wypada to co prawda lepiej, ponieważ tani model szczura jest nawet uroczy w swoim kiczowatym tego słowa znaczeniu.

Big Freaking Rat jest o dziwo bardziej kompetentnie zrobionym filmem niż wiele mu podobnych. Tempo filmu jest odpowiednie, a co najważniejsze, oprócz wspomnianych scen ze śpiewem nie ma tutaj wiele dłużyzn. Do tego krew i flaki stanowią naprawdę mocny punkt produkcji, i to głównie dla nich ktokolwiek może po niego sięgnąć.

Bo film można polecić tylko na niezobowiązujący seans w tle podczas zakrapianej lub okopconej imprezy w gronie znajomych. Oczywiście, koneserzy tego typu produkcji znajdą tutaj coś dla siebie, jednak przeciętny widz parsknie śmiechem na widok olbrzymiego szczura i uśmiechnie się szyderczo, kiedy ten odgryzie komuś ramię.

Oryginalny tytuł: Big Freaking Rat 

Produkcja: USA, 2020

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *