Mężczyzna odcina penisa i wyrzuca go z samochodu podczas pościgu policyjnego

39-letni mężczyzna z Tennessee, Tyson Gilbert, został zatrzymany przez władze po tym, jak odciął i rzucił penisa podczas policyjnego pościgu.

Jak podaje lokalna stacja Cookeville WJLE, Gilbert podobno odciął sobie penisa i wyrzucił go przez okno swojej Hondy Accord próbując uciec organom ścigania. Pościg zaczął się wkrótce po tym, jak został zatrzymany na autostradzie i od razu rzucił się do ucieczki.

Kiedy zatrzymałem się za nim i zapaliłem koguta, ruszył z piskiem opon i nie chciał się zatrzymać. Cały czas przyśpieszał” – powiedział Bobby Johnson, funkcjonariusz patrolu Tennessee Highway Patrol. „Skręcił w Old Liberty Road i zatrzymał się. Otworzył drzwi. Był nagi i zakrwawiony. Potem zamknął drzwi i jechał dalej”.

Pościg przeszedł przez dwa hrabstwa i w pewnym momencie Gilbert odciął sobie genitalia. „Departament policji w Aleksandrii ruszył w pościg na autostradzie 70, gdy jechał przez Aleksandrię” – dodał policjant Bobby Johnson. „Wciąż jechał w kierunku zachodnim do hrabstwa Wilson. Tennessee Highway Patrol próbował zatrzymać go w Watertown, ale kontynuował ucieczkę w kierunku zachodnim. W końcu udało nam się go zatrzymać na autostradzie 70 tuż przed autostradą międzystanową na I-40 i zabraliśmy go do aresztu. Został następnie przewieziony do szpitala Vanderbilt”.

Pierwsza z zapór zniszczyła jedną z przednich opon Gilberta, ale dopiero po drugiej przeszkodzie policja była w stanie go zatrzymać. „Wydział szeryfa hrabstwa Wilson próbował ująć go Watertown, ale się nie udało” – powiedział Johnson. „Potem wyglądało to jak wyścig w zwolnionym tempie, gdy uciekiner jechał praktycznie na felgach”.

Według władz Gilbert twierdził, że odciął sobie penisa, ponieważ usłyszał głosy z radia samochodowego, które kazały mu to zrobić, aby „uratować świat”. Według Newsweeka, Departament Policji w Aleksandrii potwierdził niektóre szczegóły incydentu i powiedział, że Gilbert jest hospitalizowany z powodu obrażeń, które zadał sobie sam. Śledztwo w sprawie incydentu trwa.

Źródło: newsweek.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *