Gaia (2021)

Jest w naszym kraju taki artystya Waldemar Borowski (jego prace możecie oglądać np. TUTAJ). Facet ten zainspirowany psychodelicznymi doświadczeniami z magicznym grzybem napisał książkę Święty Grzybóg. Szamanizm, eucharystia i naturalne korzenie mitologii. Wyobraźcie sobie teraz, że ów Waldemar dostał w swoje ręce grę The Last of Us i postanowił nakręcić film! Brzmi to intrygująco?Zapraszam zatem do przeczytania mojej recenzji Gai.

Nie ma co ukrywać, że twórca filmu, Jaco Bouwer, mocno inspirował się dylogią gier od studia Naughty Dog. Ogólnie grzybnia stanowi tutaj napędowy nawóz dla całej historii, która zaczyna się od wyprawy dwójki pracowników afrykańskiego parku narodowego w celu sprawdzenia rozstawionych w buszu foto-pułapek. Ujęcia z drona pięknie portretują pierwotną dzicz, a pulsująca w mózgu muzyka tylko podkręca nieco paranoiczny klimat. Ale ta boska perspektywa nie trwa długo, mija zaledwie kilka minut, zanim strażniczka Gabi (Monique Rockman) traci kontakt z kolegą (Anthony Oseyemi) i wchodzi w zastawioną pułapkę.

Na ratunek przychodzi jej para oblepionych błotem survivalowców, Barenda (Carel Nel) i jego nastoletniego syna Stefana (Alex van Dyk). Żyją oni w leśnej chacie, gdzie ręcznie wyrabiają wszystko, od ubrań po broń. Powiedzieć, że są brutalni, byłoby niedopowiedzeniem. Jednak to nieokrzesanie wynika z ciągłego lęku przed czymś, co zamieszkuje gęstwinę… Zagrożenie to dane nam będzie w pełnej krasie poznać w przypominającej sekwencję oblężenia z Nocy żywych trupów (1968) scenie, w której do drewnianego domostwa wtargnie fuzja człowieka z grzybem.

Bazując na podstawowym poziomie, Gaia to horror o potworze z lasu i grupie ludzi, która musi przeżyć. Twórcy jednak nie idą tą prostą ścieżką, oferując nam psychodeliczne doświadczenie, niczym po dobrej jajecznicy z magicznymi grzybami. I ta natura jest tutaj cały czas obecna, w końcu można mówić o drobiazgowym i pociągającym, choć przerażającym micie, w którym sam las dyktuje ludzkie zachowanie, domagając się poświęceń lub bardzo dosłownie pożerając ludzi. Dlatego tak pasuje tutaj określenie rasowy (jak medalowy prawdziwek!) eko-horror!

Scenariusz autorstwa Tertiusa Kappa kręci się również wokół rozkwitającego pociągu seksualnego między Stefanem a ranną kobietą. Jednak ostatecznie nie prowadzi do donikąd. Konflikt sprowadza się głównie do stłumionego pragnienia chłopca, by zobaczyć świat, w przeciwieństwie do żarliwej wiary ojca, że ​​świat jest skazany na zagładę. Nawet jeśli historia nabiera w pewnym momencie biblijnego wydźwięku, melodramat nigdy nie wykwita, jak grzyby na świeżej ściółce hehe.

W miarę jak dowiadujemy się więcej o wpływie zarodników grzybów na ekosystem, znajdujemy nowe możliwości interpretowania tego procesu jako niegodziwego. I jest to zdecydowanie fajny punkt wyjściowy dla kina grozy! Kulturowe związki między grzybami oraz ich halucynogennymi właściwościami pozwalają twórcom na podlanie wszystkiego psychodelicznym sosem. Gaia jest ogólnie bardzo zawiła i intymna, z samą naturą pełną tej ślepej, bezlitosnej obojętności, której tak się boimy.

Zachwycają również praktyczne efekty specjalne. Poza grzybowymi upiorami znajdziemy tu również wyjątkowo nieprzyjemny body-horror, ponieważ postacie drapią rany, z których wyrastają łodygi, kapelusze i blaszki. Mniej skuteczne są te wszystkie narkotyczne wstawki, które w eksplozjach kolorów i epileptycznym montażu chcą wprowadzić nas w niepokojący trans. Film może nie wkradać się pod skórę tak podstępnie, jak złowroga grzybnia, ale powinna dobrze oddziaływać na stan psychiczny każdego, kto ma grzyby w swojej głowie!

Film Bouwera to naprawdę fajne, małe i intymne dzieło, które można traktować jako fanowski prequel do gry The Last of Us. Naprawdę, nawet sam finał sugeruje, że grzybowa apokalipsa wybuchnie gdzieś w cywilizowanym świecie! Jest to historia, w której z pewnością można się zakochać, aczkolwiek taka, która być może zbyt gorliwie opiera się na formule gatunku i nie zaoferuje wystarczającej ilości mięsistych charakterów dla bardziej wymagających widzów. Dla jednych przerost formy nad treścią, dla innych wręcz na odwrót. A ja jestem gdzieś pośrodku i z czystym sercem powiem „tak, bardzo mi się podobało!”.

Oryginalny tytuł: Gaia

Produkcja: RPA, 2021

Dystrybucja w Polsce: filmest.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *