Obi-Wan Kenobi (2022-)

Obi-Wan był serialem ze świata STAR WARS, na który chyba czekałem najmniej. Nie dlatego, że nie lubię postaci wykreowanej przez Ewana McGregora w trylogii prequeli, bo uważam, że był on w niej najjaśniejszym punktem. Dla mnie jednak osadzenie jego historii w tym konkretnym punkcie czasu na osi skutkuje niemożnością rozwinięcia fantazji przez scenarzystów.

I moim zdaniem jest to najsłabszy z dotychczasowych seriali, będący może oczko wyżej od totalnie nijakiego Ruch oporu (2018-20). Właśnie dlatego, że wiedząc dokładnie, kto musi przeżyć, historia ta nie ma żadnej wagi, a największe emocje budzi tylko poprzez żerowanie na nostalgii i odnoszeniu się do wynoszonej od niedawna na piedestał wspomnianej już trylogii prequeli. Patrząc na komentarze dotyczące serialu, najwidoczniej działa to na całą masę ludzi, a o to chyba chodzi w kalkulacjach Disneya.

Naszego bohatera poznajemy niedługo po tym, jak zakończyła się ukazana nam w Zemście Sithów (2005) Czystka Jedi, a powstałe na gruzach Republiki Imperium Galaktyczne nabiera pędu w porządkowaniu pod siebie Odległej Galaktyki. Obi-Wan jako Jedi renegat ukrywa się wśród piasków Tatooine, doglądając z bezpiecznej odległości małego Luka Skywalkera. Po jego piętach deptają pracujący na chwałę Imperatora inkwizytorzy – władający ciemną stroną Mocy łowcy szkoleni do zabijania Rycerzy Jedi.

Nie ma chyba bardziej oklepanego motywu na serial o Kenobim i Disney doskonale o tym wie. Nie ma tutaj nic takiego, co rozdrażniłoby toksyczny jak deszcz na planecie Vjun fandom, ale też mało komu chce się wspiąć powyżej pewnych standardów. Jeśli w serialu o kosmicznej batalii dobra ze złem największą odwagą wykazali ludzie odpowiedzialni za casting, obsadzając w roli głównego antagonisty (poza wiadomo kim) czarnoskórą kobietę. Nawet pomysł na ukazanie nam młodości księżniczki Lei wyszedł… jakoś tak bez kontrowersji.

Bo Disney chyba od czasów Bambi (1942) ma ten sam pomysł na swoje historie. Dajmy małe dziecko, opiekuna z przypadku i wrzućmy ich w jakąś kabałę – bam! Schemat się powtarza, dzieci się cieszą, a dorośli płaczą ze szczęścia! Tak było w The Mandalorian (2019-), w Parszywej Zgrai (2021-) i tak jest również tutaj. Ale z drugiej strony Gwiezdne Wojny nigdy nie aspirowały do bycia jakimś innowacyjnym, ciężkim science-fiction, a obracaniu się w konwencji baśni w kosmosie obecność młodego bohatera bardzo pomaga.

Baśni, która tutaj zakłada naprawdę mroczne szaty warto wspomnieć. Scena z trzeciego odcinka, kiedy Vader wkracza do zapyziałej osady wyciągając Mocą jej mieszkańców z domów i łamie im karki to chyba najmocniejsza rzecz, jaką widziały aktorskie Gwiezdne Wojny. Ogólnie podoba mi się zrobienie z tej postaci wręcz horrorowego antagonisty, hrabiego Drakuli, który siedzi w swym otoczonym lawą pałacu i bez mrugnięcia okiem morduje każdego, kto wejdzie mu w drogę. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o jego przydupasach, którzy może robili wrażenie w animacjach, ale aktorsko wypadają po prostu jak z jakiegoś cosplaya.

O memicznej już scenie pościgu za dzieciakiem po lesie nie będę nawet wspominał, bo żyje ona własnym życiem. Cały ten serial jest właśnie taki, naiwny, bez świeżości i jakiejkolwiek wagi na swoich barkach. Scenagorafia jest czasami okropnie tania, a czasami zachwyca swoją pomysłowością – jak w finałowej walce Vadera z Obim. Wiele jest tutaj żerowania na nostalgii, pokazywania dawno niewidzianych twarzy i przetwarzania tych samych motywów. Ogólnie dwa pierwsze odcinki są chyba najsłabsząrzeczą, jaką Disney zrobił z tą marką!

Później jest już na szczęście tylko lepiej i zdecydowanie można to bez większego bólu wciągnąć. Ja się czasami łapałem za głowę, a czasami miałem ciarki podniecenia jak na prawdziwego fana przystało. Osobiście widziałbym bardziej historie Kenobiego jako wyciszony traktat filozoficzny o złamanym człowieku szukającym ucieczki pośród piasków pustyni. Ale przecież to ma się sprzedać, a nie podobać jakimś tam mało istotnym jednostkom. Niestety jest to kolejny dowód na to, że moja ukochana franczyza to tylko produkt, wciąż dający masę frajdy, ale produkt.

Oryginalny tytuł: Obi-Wan Kenobi

Produkcja: USA, 2022

Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.