Primal (2019-)

Genndy Tartakovsky to człowiek, który ma wyjątkowe poczucie wrażliwości pośród twórców współczesnej animacji. Odpowiedzialny między innymi za Laboratorium Dextera (1996-2003), Samuraj Jack (2001-2017) czy Gwiezdne Wojny: Wojny klonów (2003) Genndy jak nikt inny odnajduje się w kreskówkowej stylistyce a jego kolejny projekt, Primal, tylko to potwierdza.

Fabuła skoncentrowana jest na niecodziennym duecie jaskiniowca oraz drapieżnego dinozaura, którzy zmuszeni są połączyć siły, by przetrwać w pięknym, acz wyjątkowo niebezpiecznym świecie. Nie znajdziemy tutaj dialogów, a kolejny odcinki kręcą się wokół prozaicznych czynności jak opieka nad rannym przyjacielem czy obrona przed stadem wygłodniałych hien.

Świat, po jakim poruszają się nasi bohaterowie, daleki jest od jakiegokolwiek realizmu. Stylizowany na prehistorię, choć zakończenie popycha czas akcji nieco w przód, zamieszkany jest zarówno przez pierwotnych ludzi, dinozaury, zwierzęta i kreatury rodem z koszmaru. Para przyjaciół stawi czoła nie tylko stadku welociraptorów, lecz również wyrwanych z fantasy wiedźmom, gigantycznym nietoperzem czy nawet… pladze zombie.

I tylko Tartakovsky jest w stanie sprawić, by ta wybuchowa mieszanka działała tak dobrze! A wszystko to sprawka tego, że Primal to wręcz namacalna inkarnacja straty i determinacji. Mówię tutaj zarówno o momentach, w których zalani krwią bohaterowie walczą w dzikiej furii, jak i tych, kiedy obserwujemy ich w chwilach pozornej sielanki. Bez słów, sama mimika i drobne gesty jasno określają nam nastrój czy emocje  (nie tylko ludzkich) postaci.

Jednak przemoc w serialu zawsze jest uzasadniona. W końcu obserwujemy walkę dwójki rodziców, którym ten świat zabrał wszystko, co posiadali. Brak dialogów zmusza publikę  do głębszego zaangażowania się na płaszczyźnie wizualnej. A ta jest naprawdę imponująca i potrafi rozbudzić w nas całą paletę emocji. Choćby odcinek o stadzie mamutów to piękna i naprawdę wzruszająca ballada o pogodzeniu się z przemijaniem.

Nie chcę rozpisywać się tutaj nad każdym odcinek z daleka, ponieważ oglądanie ich “na świeżo” jeszcze bardziej wpływa na pozytywny odbiór. Zdradzę tylko, że są tutaj odcinki inspirowane choćby Predatorem (1987) czy filmami spod znaku body-horror.

W każdym z trwających 22-minuty odcinków przygoda zaczyna się w miarę podobnie. Nasi bohaterowie trafiają w jakieś specyficzne, klimatyczne miejsce i stają do walki z zagrożeniem, które muszą najpierw poznać. Spokojne łowienie ryb w strumyku zostaje przerwane przez gigantycznego krokodyla, powrót do domu zakłóca krążący nad głową pterodaktyl, a rwąca rzeka wypełnia się nagle całą sforą jadowitych węży.

Oczywiście, by skutecznie stawić czoła zagrożeniom, dwójka bohaterów musi współpracować. Dlatego też jaskiniowiec chętnie dosiada grzbietu swojego przyjaciela, by szarżować na wrogów i ciskać w nich swoją firmową włócznią. Współczucie i poczucie straty staje się zatem uniwersalnym spoiwem, które łączy zarówno ludzi, jak i z pozoru dzikie bestie.

Primal to dzieło, które zwyczajnie jest tak dobrze przemyślane od strony opowieści jak i stylistyki, że z czystym sumieniem mogę nazwać go arcydziełem współczesnej animacji. To, ile serca włożył Tartakovsky w swoje dzieło, a to było z nim ponoć już przez 10 ostatnich lat, zasługuje na wszelkie nagrody, jakie tylko może dać ten przemysł. Piękna wizualnie historia o tym, że współczucie jest tak samo pierwotne, jak nieokrzesana może być przemoc. I tylko współczucie może pomóc nam przetrwać w naprawdę ciężkich czasach!

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

 

2 Comments

  1. Cześć! Fajnie że piszesz recenzje. Znalazłem twój profil na tej stronie, ponieważ mam Cię w znajomych na filmwebie i często w komentarzach pod oceną wstawiasz link do recenzji. A zapytam się Ciebie – dlaczego nie skusisz się na napisanie recenzji na filmwebie? Kto wie może zostałbyś zaufanym recenzentem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *