Eye in the Labyrinth (1972)

Pustymi korytarzami labiryntu biegnie tajemniczy mężczyzna. Nagle ktoś wbija mu nóż w plecy. Ze skąpanego w ciemności łóżka wydobywa się przeraźliwy, kobiecy krzyk. Na szczęście to tylko sen. W taki właśnie sposób rozpoczynamy naszą półtoragodzinną przygodę z dziełem pana Mario Caiano, o enigmatycznym tytule L’Occhio nel labirinto.

Film opowiada historię Julie, młodej kobiety, której kochanek –  Luca pewnego dnia znika bez śladu. Dziewczyna postanawia go odnaleźć. W tym celu wybiera się do nadmorskiego kurortu, gdzie mężczyzna zwykł przebywać. Spotyka tam grupę ekscentrycznych wczasowiczów, którzy nie są do niej zbyt przychylnie nastawieni. Z pomocą byłego gangstera – Franka, kobieta próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczego zaginięcia.

L’Occhio nel labirinto obejrzałem przez zwykły zbieg okoliczności. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, ot zwykłe giallo – pomyślałem czytając tytuł. Jednak to co zobaczyłem, zaskoczyło mnie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mario Caiano rzeczywiście odrobił pracę domową z rodzimego podgatunku i całkiem nieźle radzi sobie w takich klimatach. Pomysłów na pewno mu nie zabrakło, bo rok przed L’Occhio nel labirinto premierę miała kultowa już, animalistyczna trylogia Argento. Inspiracje rzymskim mistrzem kina grozy widać jak na dłoni, nie tylko za sprawą tytułu, pełniącego rolę klucza, potrzebnego do rozwiązania zagadki, ale także ciekawej i miejscami przekombinowanej intrygi.

Wbrew pozorom fabuła nie jest najsilniejszym punktem w dziele Caiano, jednak tego samego nie można powiedzieć o klimacie. Hipnotyzującym i nasączonym różnymi kwasami, tak dobrze wpisującym się w otaczającą nas scenerię. Reżyser dzięki niemu zgrabnie przeprowadza nas przez meandry zawiłej historii. Od czasu do czasu rzucając nam niemal surrealistyczne sceny, sprawiające wrażenie koszmaru na jawie, które doskonale maskują scenariuszowe braki.

Stylistycznie film również nie zawodzi. Zdjęcia pięknych, nadmorskich lokacji, autorstwa Giovanniego Ciarlo, dodają obrazowi Caiano uroku, kontrastując brutalną historię z sielskimi widokami. Podobną rolę pełni muzyka Roberto Nicolosi, która choć spokojna, potęguje narkotyczny klimat produkcji.

Odtwórczynią Julie została młoda aktorka Rosemary Dexter, której dotychczas największym filmowym osiągnięciem było zagranie małej roli w „Za kilka dolarów więcej” Sergia Leone. Jej niewinna uroda doskonale wpisuje się w graną przez nią postać. Julie to drobna i niepozorna dziewczyna, sama pośród ludzi nie darzącej jej zbytnią sympatią. Dexter kreuje swoją postać nie jako silną kobietę, a bardziej jako zagubioną, niezaradną dziewczynkę, nie potrafiącą odnaleźć się w sytuacji, w której się znalazła. Ze wszystkich opresji musi ratować ją przysłowiowy książę na białym koniu, tu obleśny gangster z diastemą, w którego rolę wcielił się Adolfo Celi. Niestety jego kreacja kompletnie nie przypadła mi do gustu. Celi jest kartonowy do granic możliwości, swoją mimiką potrafi tylko irytować, a porusza się z gracją worka na kartofle.

L’Occhio nel labirinto to zaskakująco dobre, klimatyczne giallo, które trzeba przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tak więc, jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na kilka błędów w scenariuszu, to gwarantuje wam, że będziecie się dobrze na nim bawić. Moim zdaniem, dla fanów włoskiej żółci jest to pozycja obowiązkowa.

Oryginalny tytuł: L’Occhio nel labirinto

Produkcja: Włochy/RFN, 1972

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *