Magnezja (2020)

Polacy nie gęsi i swój western mają! Co prawda nie jest to pierwszy raz, kiedy nad Wisłę starano przeszczepić się ten zdominowany przez Jankesów i Włochów gatunek – mieliśmy pocieszne Wilcze echa (1968) i bardziej współczesne Ułaskawienie (2018). Tym razem mamy jednak do czynienia z czymś, co bardziej niż z tradycjnego westernu czerpie z… głupkowatych parodii nurtu i (a jakże!) kina Quentina Tarantino.

I uwierzcie mi, jest tak źle, jak się zapowiadało! A może i nawet jeszcze gorzej. Rzecz dzieje się gdzieś na spalonym słońcem pograniczu Polsko-Sowieckim (hah!). Chłopi żyją tu pod butem trzymającej władzy rodziny, która dorobiła się na przemycie kontrabandy do Ruskich. Na jej czele stoi Róża (Maja Ostaszewska), która po śmierci ojca zaczyna brutalnie czynić sobie tę ziemię uległą.

Jej losy zbiegają się z… syjamskimi braćmi (Mateusz Kościukiewicz i Dawid Ogrodnik) planującymi skok na bank i zamaskowaną panią szeryf skrywającą pod kotarą twarz Agaty Kuleszy. Obok tego mamy tak “imponujący” panteon postaci jak Borys Szyc przebrany za babę, dwie ładne dziewczyny-twardzielki, szeryfa zoofila czy Bartosza Bielenie grającego samego siebie po mefedronie.

Tak, naprawdę, jest to właśnie ten poziom humoru, w którym żarty oscylują wokół scen łóżkowych braci syjamskich, posuwania od tyłu grającego kobietę Borysa Szyca i… posuwaniu od tyłu owcy. I powiem szczerze, dawno nie czułem tak silnego poczucia żenady podczas seansu. Ogólnie Magnezja pod względem scenariusza przypomina raczej dzieło sklecone przez jakiś przaśny, swojski kabaret, w którym odhaczane są kolejne gagi. Niby ta fabuła gdzieś prowadzi, a powrzucane tutaj dziesiątki wątków w końcu się ogniskują, to i tak jest to tylko nudna zasłona dla (nie)śmiesznych scen.

Dziwi zatem fakt, że film posiada tak mocną obsadę z Ogrodnikiem, Chyrą, Ostaszewską i Kuleszą na czele. Wszyscy oni grają w zasadzie karykaturalne, wyciągnięte z jakiegoś chamskiego komiksu postacie, które nie dają nam cienia szansy na zdobycie naszej sympatii. Nawet równoległy wątek główny opowiadający o dwójce zespolonych ze sobą braci to jakaś scenariopisarska abominacja. Co najlepsze, twórcy chcą zasugerować na to, że to właśnie za nich powinniśmy trzymać kciuki!

Gra aktorska większości obsady, nawet weteranów, i naprawdę godne pożałowania poczucie humoru to coś, co moim zdaniem przyćmiewa wszystkie zalety Magnezji. A te istnieją, oczywiście. Mówię o naprawdę ciekawie prowadzonej kamerze w niektórych ujęciach, jej przejścia są czasami sprytne i przyjemne dla oka. Jednak najmocniejsze (i chyba tak szczerze to jedyne) oklaski należą się Janowi Kaczmarkowi, twórcy ścieżki dźwiękowej do filmu. Nie jest to oczywiście nic specjalnie pamiętliwego, ale nie przeszkadza, nie irytuje, a czasami nawet zagra na przyjemnych nutach nostalgii do klasycznych, westernowych melodyjek.

Nienajgorsze są również kostiumy i scenografia, choć rozprawki na temat Pogranicza XIX wieku z nich nie napiszecie. Nie ma tutaj za grosz realizmu, wszystko to wygląda jak z najbardziej stereotypowego obrazka o kowbojach. Cieszą za to bogato zdobione wnętrza i suche plenery, jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z napompowaną sceną teatru niż dobrze zrealizowanym planem filmowym. Nijak nie ma tutaj odniesienia do polskiej rzeczywistości, a film mógłby równie dobrze dziać się gdzieś między Meksykiem i Arizoną.

Nawet jeśli tak bardzo ciekawi Was to, jak może wyglądać polski western, to nie sięgajcie po Magnezję. W sumie sam bym tego nie zrobił, gdyby nie namowa mojego przyjaciela! Maciej Bochniak, gość, który dał nam takie znamienne dzieło jak Disco Polo (2015) – które i tak jest o wiele lepsze niż opisywany tutaj film – zamiast Pogranicza dał nam pogranicze dobrego smaku. I cholera, sam przekroczył go w swoich wypastowanych butach i oddał mocz w stronę widowni. Omijać szerokim łukiem, chyba że kręci Was popularne teraz słowo “cringe”.

Oryginalny tytuł: Magnezja

Produkcja: Polska, 2020

Dystrybucja w Polsce: kinoswiat.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *