Zapaśnik (2008)

Amerykańskie zapasy nigdy nie były w moim kręgu zainteresowań. Oczywiście w żaden sposób nie umniejszam tej rozrywce, ponieważ jest ona dla mnie tym samym, co teatr. Pstrokaty, czasami mocno kiczowaty i widocznie sztuczny, ale to teatr, pewna forma sztuki. Bardziej interesowały mnie zawsze kulisy tego show, historie poszczególnych jego bohaterów, kiedy to zdejmują swoje kolorowe trykoty i wracają do domu. Bo wrestling jakikolwiek by nie był, jest jednak niebezpieczną zabawą.

I z odpowiedzią na moje pytania przychodzi Darren Aronofsky, jeden z bardziej wyrazistych twórców współczesnego kina. Nie należy on co prawda do grona jakiś moich ulubionych reżyserów, ale chyba nie dałbym na niego powiedzieć złego słowa. Skarcić mogę za to tylko i wyłącznie siebie, ponieważ seans jego Zapaśnika z 2008 roku odwlekałem okrągłe 14 lat! A mogę już w tym momencie powiedzieć, że jest to moje osobiste podium filmowego nurtu, jakim jest dramat sportowy.

Film pozwala nam przyjrzeć się kilku dniom z życia fikcyjnego wrestlera Randy’ego „The Ram” Robinsona, który był jednym z najgorętszych i najpopularniejszych zapaśników lat 80-tych. Film zaczyna się dwie dekady po tych dniach chwały, kiedy Randy jest tylko cieniem dawnej chwały. Żyjąc w wątpliwej jakości domu w środku lasu, stara się zarobić kilka groszy, pracując na pół etatu w supermarkecie. Po zawale serca po jednej ze swoich walk zmuszony jest odwołać jedną z wielkich gal, na której miał zmierzyć się z wieloletnim rywalem.

Podobnie jak poprzedni, naprawdę udany film Aronofsky’ego, Pi (1998), który dotyczył obsesji na punkcie liczb i wzorów, czy przereklamowane dla mnie Requiem dla snu (2000), Zapaśnik również stara się udźwignąć ten trudny temat. Tym razem jednak zamiast pewnych patologii przedstawia nam manię na punkcie czegoś, czego każdy z nas doświadcza w dorosłym życiu – nostalgii. I widać to już w otwierającej scenie, w której grany przez Mickey’a Rourke bohater siedzi samotnie w pokoju przypominającym szkolną klasę.

Darren Aronofsky jest wystarczająco pewnym siebie reżyserem, aby jego historia mogła swobodnie oddychać i nie łapać zadyszki pod ciężarem tego, co chce nam przekazać. Relacja głównego bohatera ze striptizerką graną przez Marisę Tomei wydaje się tak naturalna, że trudno uwierzyć, że to tylko kreacja aktorska. W sumie historia tancerki w klubie ze striptizem ma wiele podobieństw z historią Rama, a każda postać może pochwalić się wysublimowanym, panoramicznym ujęciem, które bada ich żałosne otoczenie. To momenty, kiedy razem z nimi możemy na spokojnie zastanowić się, co poszło nie tak i gdzie popełnili ten życiowy błąd.

Ale Zapaśnik to coś więcej niż tylko film z sercem. To nienaganne studium postaci, które nigdy nie uderza w fałszywy ton (albo gong), noszone całkowicie na poobijanych ramionach Rourke’a. Jego występ jest tak uderzający i tak wypełniony emocjami, choć w sumie można to odebrać jako film autobiograficzny, że trudno jakkolwiek negować jego statuetkę Oscara. W odróżnieniu od takiego Stallone’a w kolejnych odsłonach filmów o Rockym, Randy „The Ram” jest mocno osadzony w surowej rzeczywistości, nie cynicznej papce serwowanej przez Hollywood.

To rzadki przypadek dzieła, gdzie podczas procesu twórczego wszyscy robią wszystko, co w ich mocy, aby odwrócić uwagę od siebie i skupić się na aktorach, chociaż Rourke zapewne sam by ich do tego zmusił. Rola Randy’ego nie została napisana specjalnie dla niego, a pod uwagę przez pewien czas brany był Nicolas Cage, trudno wyobrazić sobie kogoś innego tak dobrze wcielającego się w tę historię. W latach 80. osiągnął sławę, a potem równie szybko spadł dosłownie na samo dno, grając w filmach klasy C. Na początku lat 90. znalazł spełnienie w boksie i nikt nie rokował mu powrotu do aktorstwa w glorii i chwale.

W swoim chwytającym za serce zakończeniu Zapaśnik po prostu zanika w czerni, gdy krzyki publiczności powoli ustępują tytułowej melodii Bruce’a Springsteena. Tekst tej pięknej ballady dodaje wzruszającego i tragicznego aneksu do filmu, jeszcze bardziej podkręcają jego wydźwięk. Emocjonalny i wciągający Zapaśnik to mistrzowskie dzieło, które zasługuje na każdą nagrodę, jaką może mu przyznać publiczność i krytycy. Mówi się, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, i właśnie niech to będzie puentą tego wspaniałego dzieła.

Oryginalny tytuł: The Wrestler

Produkcja: USA, 2008

Dystrybucja w Polsce: vod.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.