Poprzednie życie (2023)

Na poprzednie życie wybrałem się do kina niejako przez przypadek, za namową, bo szybki rzut oka na plakat zwyczajnie zapowiadał, że będzie to produkcja zupełnie skierowana poza mój radar. Ale kiedy na ekran wjechało logo studia A24, wiedziałem, że mogę być spokojny choćby o to, że film nie będzie kolejnym, miałkim jak rozwodniona buła romansidłem w stylu „ona go kocha, a on nie oddzwonił”. I w sumie miałem rację.

Nie myślcie jednak, że Poprzednie życie jest jakimś dziełem rewitalizującym cały gatunek. Co to, to nie. Ale w sumie nie ma też takiej ambicji, bo to po prostu wysoce estetyczna, łapiąca za serce, ale jakże przyziemna opowieść o ludzkich relacjach, o różnych podejściach do życia i odległościach, jakie w tym życiu zmuszeni jesteśmy często pokonać. Zarówno tych fizycznych, jak i tych metaforycznych. Dlatego też, jeśli brakuje Wam w życiu, tak jak zdecydowanie mi samemu, takiej rozgrzewającej melancholii, film jest dla Was.

Film rozpoczyna się ujęciem trzech osób siedzących w barze w Nowym Jorku – mężczyzna i kobieta, oboje pochodzenia azjatyckiego, rozmawiają ze sobą, podczas gdy inny mężczyzna, który jest biały, patrzy cicho, będąc gdzieś lekko z boku. Słyszymy, jak inni ludzie oglądający tę scenę od niechcenia zastanawiają się, jak ta trójka jest ze sobą połączona – czy azjatycki duet jest parą, czy też są rodzeństwem? A może biały facet jest chłopakiem Azjatki?

Po tym zastanawiającym prologu film cofa się o 24 lata, kiedy to dwaj azjatyccy odtwórcy głównych ról byli przyjaciółmi z klasy szkoły podstawowej w Seulu w Korei Południowej. Dziewczyna nazywa się Na Young (Greta Lee), a chłopiec Hae Sung (Teo Yoo). Są bliskimi przyjaciółmi, praktycznie dziecięcymi kochankami. Taki stan rzeczy jednak musi ulec zmianie, Na Young i jej rodzina emigrują do Kanady, przez co naturalnie traci na całe dekady kontakt z uroczo załamanym Hae.

Bardzo podoba mi się tak usytuowany punkt wejścia w tę historię, która zakorzeniona została w osobistych doświadczeniach twórczyni filmu Celine Song. Pod koniec tego niezwykle przemyślanego i poruszającego filmu będziemy już doskonale wiedzieć, kim są te postacie i jak bardzo skomplikowane relacje stoją za całą sceną w barze, czego oczywiście nie może wykazać rzucony mimochodem osąd zza drugiej strony blatu. Nora i Hae Sung spotykają się kilka razy na przestrzeni całego filmu, odwiedzając Most Brookliński i pływając promem wokół Statuy Wolności, co tylko nadaje imigrancki ton historii.

Praktycznie nie ma w Poprzednim życiu ani jednego ujęcia czy linijki dialogu, które nie są przemyślane w najmniejszym detalu. Jest tutaj taka scena, w której Nora wyjaśnia niejako widowni koreańską koncepcję „In-Yun”, egzystencjalnej idei, w której życie jest skazane na krzyżowanie się, raz za razem, poprzez cykle życia i reinkarnacji. Bohaterka sugeruje, że prawdziwa miłość stanowi kulminację 8000 takich połączeń. Po tym momencie Song zalewa tło parami przypadkowych ludzi, które od niechcenia dryfują przez kadr, napędzane własnymi historiami.

Takich zabiegów jest tutaj oczywiście o wiele więcej, a pisanie o nich można by było zamknąć w rozprawce na jakichś filmoznawczych studiach. To dzieło, które wiele mówi obrazem i które własną estetykę traktuje jako elementarną część narracji. No i warto wspomnieć, że Poprzednie życie jest filmem o zdecydowanie niewymuszonym tempie, które syci się właśnie tymi wszystkim kadrami, małymi historiami czy prozaicznymi, życiowymi sytuacjami. Nie oczekujcie zatem, że dostaniemy na koniec roztańczoną, radosną scenę na lotnisku, która ma być namacalną inkarnacją happy-endu. Ten tutaj jest, ale wygląda tak, że patrząc na niego na ulicy, zapewne nie zwrócilibyście na niego uwagi.

Jeśli mnie tutaj czytacie już jakiś czas, wiecie, że jestem raczej człowiekiem prostym i szukającym w kinie bardziej przyziemnych doznań. Poprzednie życie jest na tyle blisko ziemi, że zatraciłem się w nim na dobre, to historia, która będzie rezonować ze mną jeszcze długi czas. Albo przez mój praktycznie zerowy rejestr romantycznych momentów na przestrzeni całego życia, albo przez fakt, że jest to zwyczajnie kino bardzo dobre. I z taką myślą Was zostawię, w końcu nie każdemu jest pisane to, o czym marzy i czego chce, czasami warto po prostu odpuścić.

Oryginalny tytuł: Past Lives

Produkcja: USA/Korea Południowa, 2023

Dystrybucja w Polsce: gutekfilm.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *